Wybierz region

Wybierz miasto

    Chodnik z... nagrobków

    Autor: Renata CICHARSKA

    2003-04-02, Aktualizacja: 2004-12-17 23:31

    Ks. Stanisław Mazur, proboszcz parafii w Sobiesękach ma opinię człowieka, który jak coś sobie umyśli - to zrobi. Ostatnio jednak ta cecha może stać się źródłem kłopotów.

    Ks. Stanisław Mazur, proboszcz parafii w Sobiesękach ma opinię człowieka, który jak coś sobie umyśli - to zrobi.
    Ostatnio jednak ta cecha może stać się źródłem kłopotów. Zrobił bowiem chodnik z obmurówek starych grobów.





    Oto, ksiądz proboszcz powziął i zrealizował swój „gospodarski” projekt. Zdemontował kilkanaście grobowców z ewangelickiej części cmentarza w Sobiesękach i wykorzystał obmurówki nagrobków, w charakterze przykościelnych płyt chodnikowych.

    - Na jednej z niedzielnych mszy ks. proboszcz ogłosił, że w sprawie porządkowania cmentarza i wykorzystania obmurowań starych nagrobków doszedł do porozumienia z pastorem z Kalisza - twierdzi Stefan Borowski, członek Rady Parafialnej. Nam takie wyjaśnienia wystarczyły i nikt dalej problemu nie drążył. Wygląda jednak na to, że druga strona nic o porozumieniu nie wie.

    Oburzony demontażem grobów swoich parafian jest ks. Andrzej Banert, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Kaliszu, który w tej sprawie złożył pismo w kaliskiej Kurii Diecezjalnej Kościoła Rzymskokatolickiego, by przełożeni księdza Mazura wyjaśnili zdarzenie. A nawet powiadomił policję, choć ta bez oficjalnie złożonego doniesienia tematu nie podjęła.

    Uratowali kościół i cmentarz

    Mieszkańcy Sobiesęków przez wiele lat nie mieli w swojej wsi probostwa, choć mieli kościół - tyle, że poniemiecki. Przed wojną wielu w okolicy mieszkało protestantów, a po roku 1945 została po nich tylko świątynia z cmentarzem. Przez długi czas katolicy dzierżawili kościół ewangelicki, gdzie na niedzielne msze dojeżdżał proboszcz z Iwanowic.
    Dzisiaj ludzie z Sobiesęków poczytują sobie za chwałę, że dzięki ich staraniom i zebranym funduszom uratowali zabytkowy obiekt i cmentarz ewangelicki, które jakieś 12 lat temu odkupili od parafii luterańskiej. A jak mówią, wystarczy podjechać do paru innych miejscowości i zobaczyć, w jakim stanie są tam opuszczone protestanckie kościoły i jak wyglądają cmentarze, o które nikt nie dba.

    - Myśmy uporządkowali tylko cmentarz z chaszczy i zdemontowali nagrobki, które uległy dewastacji - mówi ks. Stanisław Mazur z Sobiesęków. - Rozmawiałem z pastorem Banertem i kiedy mu wyjaśniłem, jak sprawa wygląda, to odniosłem wrażenie, że doszliśmy do zgody. Dlatego zdumiewa mnie całe to obecne zamieszanie.

    O co tyle hałasu?

    Napotkane przy porządkowaniu kościelnego obejścia gospodynie nadziwić się nie mogą, komu to przyszło do głowy księdza proboszcza szarpać za trochę gruzu. Na razie ułożony z cmentarnych obmurówek chodnik nie wygląda dobrze, ale jak go się zaleje betonem, to i starczy na parę lat.
    - Gdyby nie starania księży, którzy byli na naszej parafii, to dzisiaj nawet kamień na kamieniu po ewangelikach by się nie ostał - mówi Maria G. z Sobiesęków. - Chyba dobrze żeśmy lastrikowe obrzeża nagrobków ułożyli przy kościele na święconej ziemi, a nie dali na wysypisko śmieci?
    Janina J. też z Sobiesęków sama jedna oporządzała niektóre ewangelickie groby, które jeszcze jako tako się trzymały. Jej zdaniem po kilkudziesięciu latach na każdym cmentarzu likwiduje się zapomniane mogiły, a w to miejsce chowa kolejnych zmarłych.

    - Myśmy tylko porządkowali cmentarz, a płyty z napisami ustawiliśmy przy ogrodzeniu - mówi pani Janina. -Przecież, jak kamieniarze stawiają nowy nagrobek z granitu, to te lastrikowe dają na gruz.

    A jednak profanacja

    Nie wszyscy we wsi myślą tak samo. Jest pewna część mieszkańców, którym cała ta sprawa mocno się nie podoba. Ponoć niektórzy nawet chcieli księdza proboszcza od pomysłu odwieść, bo ładnie ten chodnik przy kościele nie wygląda, a i nieswojo tak chodzić po płytach z cmentarza.

    - Ja to już nawet się boję, bo z tego jaka sromota na nas przyjść może, albo nieszczęście - mówi prosząca o zachowanie anonimowości starsza mieszkanka wsi. - Księża na parafii się zmieniają, a my tu zostaniemy. Żeby tylko nie przyszło nam czasem Niemcom za te nagrobki płacić... A w ogóle to z cmentarza nic się nie zabiera, bo to nieładnie i grzech zmarłym spokój mącić.

    Likwidowanie starych nagrobków jest praktykowane na wielu cmentarzach i coraz częściej wymienia się lastrikowe płyty na solidniejsze i droższe z granitu. W takich przypadkach - jak twierdzi Krystyna Kaczmarek, właścicielka Zakładu Kamieniarskiego w Kaliszu - stare elementy nagrobków kruszy się i wykorzystuje do murowania fundamentów pod nowy pomnik. Wówczas o profanacji mowy być nie może. Czasami jednak na prośbę rodziny zmarłego po prostu płyty wywozi się na gruzowisko.

    Wydaje się, że w Sobiesękach gospodarska zaradność wzięła górę nad wyobraźnią, dostatecznym poszanowaniem miejsca pochówku i ochroną tego, co stanowi naszą wspólną, wielowyznaniową historię.



    Ks. Andrzej
    Banert

    proboszcz
    parafii
    ewangelicko-augsburskiej



    Powiadomiłem o tej przykrej sprawie policję i kurię biskupią. W efekcie ks. Mazur zadzwonił do mnie z przeprosinami, ale to co się stało, już się nie odstanie.


    Więcej na temat: 

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)