Wybierz region

Wybierz miasto

    Dziecko zmarło po ,,głupim Jasiu''?

    Autor: Barbara Sadłowska

    2000-05-26, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    W grudniu 1996 zmarł w jednym z poznańskich szpitali trzyletni Przemek. Lekarz, któremu prokuratura zarzuca, że nie zlecił wszystkich badań, stanie przed sądem. Przemysław G.

    W grudniu 1996 zmarł w jednym z poznańskich szpitali trzyletni Przemek. Lekarz, któremu prokuratura zarzuca, że nie zlecił wszystkich badań, stanie przed sądem.

    Przemysław G. został przyjęty do szpitala 11 grudnia na zabieg usunięcia migdałków. Termin operacji zaplanowano na 13 grudnia. Ordynator Ryszard S. zbadał chłopczyka. Aby oszczędzić dziecku stresu, zdecydował, że będzie operowany w znieczuleniu ogólnym (pod narkozą). Rano 13 grudnia pielęgniarka podała Przemkowi premedykację - atropinę, dolargan, relanium, cyclonaminę i witaminę K - zestaw powszechnie zwany ,,głupim Jasiem''.

    Gdy dziecko nagle zaczęło umierać, lekarze podjęli reanimację. Przemka nie udało się jednak uratować.

    Ledwo przeżył

    W drugim tygodniu życia u Przemka stwierdzono zapalenie kości i szpiku, spowodowane zakażeniem gronkowcem. Stan chłopczyka był bardzo ciężki.

    - Nie było wiadomo, czy będzie żył. Uprzedzano mnie, że może być kaleką - mówiła prokuratorowi Beata G., matka Przemka.

    Chłopczyk jednak rozwijał się w miarę normalnie. Lekarzy martwiła tylko zbyt wąska i częściowo zdeformowana klatka piersiowa. Często chorował na anginę. W październiku laryngolog skierował dziecko do szpitala. Przemek został przyjęty w grudniu.

    Oddałam zdrowe odebrałam martwe

    - Nie mogę dopuścić myśli, że zgon nastąpił od zwykłego zastrzyku - mówiła matka Przemka.

    Zawiadomiła Prokuraturę Rejonową Poznań Stare Miasto. W marcu 1998 r. prokurator umorzył postępowanie. Rodzice odwołali się do Prokuratury Wojewódzkiej. W grudniu tego samego roku PR Stare Miasto ponownie umorzyła sprawę. Rodzice odwołali się drugi raz. W maju ubr. Prokuratura Okręgowa ponownie uchyliła zaskarżone postanowienie. Trzecie postępowanie zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu.

    Co się stało?

    Głównym problemem tej sprawy był fakt, że nie można było ustalić przyczyny śmierci dziecka. To znaczy, zgon nastapił w wyniku ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej, ale co ją spowodowało?

    Biegli z poznańskiego Zakładu Medycyny Sądowej stwierdzili, że mógł to być wstrząs uczuleniowy na podane leki. W podobnym tonie wypowiedzieli się lekarze ZMS z Wrocławia.

    Ale i oni nie potrafili podać bezpośredniej przyczyny śmierci. Alergia na ,,głupiego Jasia'' zdarza się niezmiernie rzadko - może raz na milion. Nie ma zwyczaju przeprowadzania prób uczuleniowych. Poza tym, Przemek miał wcześniej podawane tego rodzaju leki.

    Wrocławscy biegli stwierdzili jednak, że u dziecka ,,istniała przewlekła niewydolność oddechowa, spowodowana często powracającymi infekcjami i deformacją kości klatki piersiowej''. Brak zalecenia i przeprowadzenia badań pediatrycznych i pulmunologicznych mógł być więc błędem w sztuce lekarskiej. Przemek nie był kolejnym pacjentem z ,,sali migdałkowej''. Być może, gdyby te badania przeprowadzono, zabieg zostałby odroczony.

    Być może znieczulenie byłoby inne. Ale tak naprawdę do końca nie wiadomo, co byłoby, gdyby... Jedynym pewnikiem jest stwierdzone podczas sekcji dziecka obustronne ropne zapalenie ucha środkowego, którego nie zauważyli wcześniej ani rodzice, ani lekarze.

    Tylko błąd

    Prokurtura nie stwierdziła żadnych innych zaniedbań, akcja reanimacyjna była prowadzona prawidłowo, a Ryszard S. popełnił jedynie błąd w sztuce lekarskiej, nie zlecając dodatkowych badań. Nie można jednak obciążyć lekarza zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci.

    Być może tylko okoliczność, że potraktował Przemka - dziecko z ,,obciążonym wywiadem chorobowym'' - jak zwykłego pacjenta, mogła narazić dziecko na niebezpieczeństwo utraty życia.

    Ale rozstrzygnięciem tej trudnej i delikatnej kwestii zajmie się Sąd Rejonowy w Poznaniu.

    Barbara SADŁOWSKA

    Z aktu oskarżenia przeciwko Ryszardowi S.

    ,,mając szczególny obowiązek opieki nad małoletnim pacjentem Przemysławem G. naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez zaniedbanie specjalistycznych badań przedoperacyjnych z zakresu pediatrii i pulmunologii''

    Prokurator postawił mu zarzut z art. 160 par. 2 kodeksu karnego. Lekarzowi grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

    13 grudnia 1996

    8.00

    Lekarz wyznaczony przez ordynatora Ryszarda S. do przeprowadzenia zabiegu bada chłopca. Nie stwierdza żadnych przeciwwskazań.

    8.50

    Pielęgniarka anestezjologiczna podaje dziecku premedykację (,,głupiego Jasia'').

    9.00 - 9.30

    Rutynowy obchód oddziału z udziałem ordynatora, czterech lekarzy i przełożonej pielęgniarek. Przemek czuje się dobrze.

    9.50 - 10.30 (10.45?)

    Jedna z lekarek udaje się na salę operacyjną. Wbiega pielęgniarka z umierającym dzieckiem. Lekarka podejmuje akcję reanimacyjną, od której odstępuje po 35 - 40 minutach. Chłopca nie udało się uratować.

    11.30

    Ordynator Ryszard S. dzwoni do matki chłopca, zapowiadając przyjazd.

    12.00

    Ryszard S. osobiście informuje rodziców o śmierci dziecka i zawozi ich do szpitala.

    23.00

    Rodzice po rozmowie z adwokatem postanawiają zawiadomić Prokuraturę Rejonową Poznań Stare Miasto.

    24.00

    W obecności Ryszarda S. i prokuratora szpital wydaje ciało dziecka, które zostaje przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej.

    Primum Non Nocere

    Stowarzyszenie, któremu przewodniczy Adam Sandauer, walczy głównie o prawa osób domagających się zadośćuczynienia za szkody poniesione na zdrowiu w następstwie błędów medycznych. Zdaniem A. Sandauera, pacjenci nie mają szans dochodzenia krzywd ani przed samorządem lekarskim, ani w sądach. Polski pacjent jest osamotniony w swojej walce, a lekarza broni korporacja medyczna.

    W 1999 r. Naczelny Sąd Lekarski rozpatrywał sprawy 86 lekarzy. Wydano 17 prawomocnych orzeczeń korzystnych dla poszkodowanych: w 9 przypadkach ukarano lekarza upomnieniem, w 7 - naganą, w 1 - zawieszeniem wykonywania zawodu. Reszta została uniewinniona lub przekazano sprawy do ponownego rozpatrzenia. W USA co roku umiera 100 tys. osób w następstwie błędów lekarskich. W Wielkiej Brytanii - 40 tys.

    - Patrząc na orzeczenia naszych lekarzy widać, że izby lekarskie są przekonane o wyższości polskiej opieki medycznej nad angielską i amerykańską - komentuje A. Sandauer. Siel

    Sonda

    Letnich atrakcji w moim mieście jest...

    • jak na lekarstwo. (79%)
    • wystarczająco, ale mogłyby być ciekawsze. (10%)
    • na tyle dużo, że często nie wiem co wybrać. (10%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.