Trzyosobowa rodzina przyjechała do Polski w tym roku Trzyosobowa rodzina przyjechała do Polski w tym roku

Trzyosobowa rodzina przyjechała do Polski w tym roku (© Marek Zakrzewski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Rodzina repatriantów z Uzbekistanu, która zamieszkała w Jarocinie w tym roku, wciąż nie może zacząć normalnie żyć. Od kilku miesięcy nie mają pracy, a jedyny stały dochód to pieniądze z opieki społecznej. Choć w pomoc angażują się lokalne władze i instytucje społeczne, to sytuacja rodziny w dalszym ciągu jest trudna. Ostatnio pojawiły się jednak nowe perspektywy.

Czełyszewowie przyjechali do Polski w tym roku na zaproszenie gminy Jarocin. O repatriację starali się przez siedem lat. Okres ten wspominają jako niekończące się pasmo formalności. Myśleli, że warto, bo ojczyzna dziadków wydawała im się ziemią obiecaną. Poza tym gmina obiecała im pomoc. Miała dać mieszkanie, pracę i umożliwić naukę języka. Okazało się, że niewszystko jest takie proste.
Gdy w lipcu opisywaliśmy historię rodziny, obydwoje nie mieli zatrudnienia i perspektyw na jego zdobycie. Żyli za pieniądze z opieki społecznej i dzięki dotacjom dla repatriantów. Pracownicy wydziału ds. obywatelskich w Jarocinie zapewniali nas wówczas o swoich ograniczonych możliwościach i trudnym okresie, w jakim rodzina przyjechała. Obecnie, dzięki współpracy Urzędu Miasta i Gminy z Miejsko-Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Jarocinie, jest szansa na poprawę.

– Cały czas mamy duży kłopot ze znalezieniem dla nich pracy – twierdzi Igor Armon, zastępca dyrektora MGOPS w Jarocinie. – Główną barierą jest język. Tylko pani Irena potrafi mówić po polsku. Jej mąż nie zna ani słowa. To stanowi duży problem dla pracodawców. Szczęśliwie, teraz mamy dla niego propozycję – twierdzi dyrektor.
Oferta, która się pojawiła, to praca za 900 złotych przy układaniu płytek. Nie jest to zawód Andrzeja Czełyszewa, ale dla rodziny samo podjęcie pracy może być upragnionym początkiem lepszego życia.

– Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo mąż nigdy tego nie robił. Jest elektrykiem – zastanawia się żona. – 900 złotych pensji w Polsce nie wystarczy na życie, ale to może być jakiś początek. Żebyśmy tylko przez tę pracę nie przestali dostawać pieniędzy z opieki społecznej, bo nie wyżyjemy – martwi się repatriantka.

Nowe możliwości otworzyły się także przed Ireną Czełyszewą. Choć dla niej propozycji pracy w dalszym ciągu nie ma, to obecnie chodzi na kursy zawodowe – florystyczny, obsługi kasy fiskalnej, uczy się też angielskiego. Liczy, że nowe kwalifikacje pozwolą jej na szybkie znalezienie zatrudnienia. W jej zawodzie metrologa trudno znaleźć jakąś pracę.
– Te kursy to chyba moja ostatnia szansa – mówi z nadzieją. – Wierzę, że pozwolą mi one wreszcie znaleźć pracę – dodaje.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

Więcej na temat: