Lech Poznań walczy o honor polskiej piłki klubowej oraz o fazę grupową Ligi Europejskiej. Rywalem 13-krotny mistrz Belgii Club Brugge. Po pierwszym meczu we Wronkach w lepszej sytuacji są poznaniacy.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Lech Poznań walczy o honor polskiej piłki klubowej oraz o fazę grupową Ligi Europejskiej. Rywalem 13-krotny mistrz Belgii Club Brugge. Po pierwszym meczu we Wronkach w lepszej sytuacji są poznaniacy. Gola w doliczonym czasie gry zdobył Sławomir Peszko. Rewanż za tydzień.

Już w 3. min lechici mogli objąć prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Semir Stilić, a głową uderzył Hernan Rengifo. Bramkarz gości zdołał jednak odbić piłkę.

Chwilę później z najwyższym trudem interweniował Grzegorz Kasprzik. Główkował Dirar, ale nowy golkiper Kolejorza sparował futbolówkę na rzut rożny.

Z czasem Belgowie coraz groźniej atakowali. Po kwadransie znów zakotłowało się w polu karnym poznaniaków. Na bramkę Kasprzika strzelał Nigeryjczyk Joseph Akpala, a piłka odbiła się od nóg jednego z obrońców. Defensorzy Lecha nie zdołali jeszcze odetchnąć po poprzedniej akcji, kiedy dystansu huknął Jonathan Blondel. Kasprzik uratował Kolejorza ładną interwencją. Nie minęło kilka minut i Dirar skopiował uderzenie kolegi. Tym razem Kasprzik złapał piłkę w ręce.

Kolejorz długo nie mógł się rozkręcić. Jedynym pomysłem poznaniaków były długie piłki do Roberta Lewandowskiego, co szybko zostało rozszyfrowane przez belgijskich obrońców.

W 41. min. powinno być 1:0 dla Club Brugge. W idealnej sytuacji znalazł się w polu karnym Ronald Vargas. 11 metrów przed bramką nikt go nie pilnował, ale Wenezuelczyk chybił.

Do przerwy kibice na stadionie we Wronkach nie zobaczyli bramek, ale goście byli znacznie groźniejsi.

Zobacz galerię zdjęć z potyczki Lecha Poznań z Club Brugge

Po przerwie pierwsi zaatakowali Belgowie. Uderzenie po ziemi Akpali obronił Kasprzik. W odpowiedzi strzał Stilica sparował Stijn Stijnen.

W 75. min. pierwszy poważniejszy błąd popełniła defensywa gości. Obrońcy Club Brugge pogubili się w wyprowadzeniu piłki, do futbolówki dopadł Sławomir Peszko i przymierzył nad poprzeczką zza pola karnego.

W końcówce spotkania lechici przejęli inicjatywę, a mecz stał się żywszy. W 81. min. z rzutu wolnego technicznie uderzył Seweryn Gancarczyk. Centymetry uratowały Stijnena przed stratą gola.

Jednak w doliczonym czasie podopieczni Jacka Zielińskiego dopięli swego. Z lewej strony dośrodkował Peszko, piłkę próbował przeciąć jeszcze Rengifo, jednak futbolówka wtoczyła się do siatki. Euforia na stadionie we Wronkach, a po chwili sędzia zakończył spotkanie.

Przed rewanżem poznaniacy są w lepszej sytuacji, ale jednobramkowa przewaga to nie jest duża zaliczka. Decydujące spotkanie za tydzień w Belgii.

Lech Poznań - Club Brugge 1:0 (0:0)
Bramka: Sławomir Peszko (90+3).
Lech: Kasprzik - Injać, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk - Peszko, Bandrowski, Stilić (65. Golik), Wilk (71. Kikut) - Rengifo, Lewandowski (90. Mikołajczak).
Club Brugge: Stijnen - Kulkowski, Dirar (72. Sonk), Blondel, Simayes, Vargas, Vermulen, Geraerts, Alcazar, Odjidja Ofoe, Akpala.
Żółte kartki: Bandrowski, Arboleda, Golik - Dirar.
Sędzia: Manuel Jorge Neves Moreira de Sousa (Portugalia).
Widzów: 5 000.

Wiadomości Poznań, Wydarzenia Poznań

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!