Andrzej Grzyb: Unijne pieniądze na innowacyjność i badania czekają na Polaków

Andrzej Kurzyński
Andrzej Kurzyński
Zaktualizowano 
Andrzej Grzyb
Andrzej Grzyb Materiały prasowe Parlamentu Europejskiego
Rozmawiamy z Andrzejem Grzybem, jednym z najaktywniejszych polskich europosłów, uznanym przez VoteWatch.eu za najbardziej wpływowego polskiego posła pracującego na rzecz ochrony środowiska, zdrowia i żywności w Parlamencie Europejskim.

Od dziesięciu lat zasiada pan w Parlamencie Europejskim. Ale z kwestiami integracji europejskiej jest pan związany znacznie dłużej?
- Zajmuję się sprawami europejskimi od momentu, gdy Polska przyjęła układ o stowarzyszeniu. Obserwowałem ten proces jako zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej, członek Komisji Spraw Zagranicznych oraz współprzewodniczący Parlamentarnego Komitetu Stowarzyszenia Sejm RP - Parlament Europejski w latach 1996 - 1997. Jednym z efektów moich prac w 1997 roku było stanowisko wzywające wspólnotę europejską do uruchomienia środków przedakcesyjnych, które miały wspomóc przemiany w polskim rolnictwie oraz w lepszym spełnieniu standardów dotyczących ochrony środowiska. Całkiem niedługo po tym Polska uzyskała to, co chciała.

Przygotowanie do członkostwa w Unii Europejskiej miało jednak swoje koszty.
- Były koszty najpierw stowarzyszenia, a potem członkostwa. Jesteśmy również płatnikiem i w niektórych obszarach na przykład w polityce spójności, regionalnej czy rolnej dobrze to saldo wygląda. Ale już tam, gdzie są pieniądze na badania i rozwój, to proporcjonalnie wykorzystujemy mniej. Są tego różne powody. Czasami przeszkodą jest możliwość zbudowania konsorcjów w oparciu o instytuty badawcze. Na badania wykorzystujemy relatywnie mniej pieniędzy, a w następnej perspektywie finansowej Unia Europejska przeznaczy na ten cel już ponad 100 miliardów euro. Z tego 10 miliardów to będą pieniądze na biogospodarkę, czyli wszystkie działy związane z produkcją surowców odnawialnych oraz projekty innowacyjne.

Jakie były największe obawy związane z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej?
- W procesie negocjacji staraliśmy się być w Polsce prymusami. Tak było przed naszym członkostwem w UE i w pierwszych latach po. Mówiono jednak wtedy, że polscy rolnicy, to pewnie nie zdołają się przygotować i będzie kłopot. Pieniądze wezmą, ale projektów już nie napiszą. Z małymi i średnimi firmami też tak pewnie będzie, a samorządy nie mają oficerów europejskich, którzy odpowiednio przygotują wnioski. Okazało się, że pieniądze unijne najlepiej wykorzystali właśnie ci, których najbardziej się obawiano. Gdyby w Wielkopolsce unijnych pieniędzy było dwa razy więcej, to również byłyby dobrze wykorzystane. Wielu gości, którzy odwiedzają nasz region podkreślają, że u nas doskonale widać, że weszliśmy do Unii Europejskiej.

Jakie największe wyzwania stoją przed Polską w UE?
- Brakuje mi w Polsce strategii rozwoju biogospodarki. To jest duże wyzwanie przed nami, jeśli chcemy skorzystać z pieniędzy na badania i rozwój oraz innowacyjną produkcję. Powinniśmy przygotować taką strategię. Drugi problem to kwestia energii. Węgiel wydobywamy z coraz głębszych pokładów. W ubiegłym roku zaimportowaliśmy 20 milionów ton, co świadczy o tym, że nie jesteśmy przy obecnym poziomie i warunkach wydobycia samowystarczalni. Moim zdaniem należy stawiać na energetykę obywatelską. Nawet jeśli ktoś na tym nie zarobi, to przynajmniej zaoszczędzi. Gospodarstwa mogą wykorzystywać hektary dachów, żeby produkować energię fotowoltaiczną. Tutaj nie potrzeba wielkich inwestycji ze strony państwa, tylko trzeba wspomóc ten proces doprowadzenia do współwytwarzania energii. To też będzie wspierane z nowych funduszy europejskich. Kiedyś jeden z ogrodników holenderskich, który był z wizytą w Kaliskiem, zapytany z jakiej uprawy ma największe dochody, odpowiedział, że właściwie największe dochody ma z produkcji energii. Tę cieplną wykorzystuje do ogrzewania szklarni, ale współprodukuje energię elektryczną i z jej sprzedaży uzyskuje największe zyski. Czy kaliscy ogrodnicy nie mogliby w taki sposób uczestniczyć? Stąd w pakiecie dotyczącym unii energetycznej wpisaliśmy, że każdy prosument, jeżeli tylko będzie chciał wytwarzać energię, to państwo członkowskie musi mu zapewnić dostęp do systemu energetycznego, a lokalnie powinny powstawać klastry energetyczne. Coś takiego robi już Ostrów Wielkopolski. W UE będzie się to nazywało lokalne społeczności energetyczne, a liderem będą samorządy.

Jest pan autorem dyrektywy o wspieraniu czystych ekologicznie pojazdów. Na czym ona polega?
- Musimy wsłuchiwać się w trendy, które idą z zewnątrz. W zakresie elektromobilności i czystego transportu nasze samorządy już są w czołówce europejskiej. Owszem, jest to wyzwanie, ale czasami to nowe nie musi oznaczać od razu kłopotów. Czy chcemy, czy nie, samochody elektryczne będą jeździły. Pytanie tylko, czy będą produkowane u nas, na przykład pod Wrześnią, czy w Chinach? Solaris akurat produkuje autobusy elektryczne i wodorowe, które jeżdżą w całej Europie. Za pomocą zmiany dyrektywy o wspieraniu czystych pojazdów wprowadzamy na poziomie europejskim i krajowym nowe otoczenie prawne, dzięki któremu obecne i nowe czyste technologie w transporcie będą miały lepsze możliwości rozwoju, a korzyścią będzie czystsze powietrze. Nowe regulacje dotyczą zamówień publicznych i nakładają wiążące cele udziału czystych pojazdów, gdy instytucje publiczne będą je kupować, przy czym trzeba zauważyć, że cele te są dopasowane do możliwości państw członkowskich i instytucji publicznych, które te pojazdy będą kupować.

W Europie coraz większym problemem jest marnotrawstwo żywności. Jak z tym walczyć?
- To wstydliwy problem. W państwach Unii Europejskiej co roku marnuje się około 90 milionów ton żywności, z czego połowa jest wyrzucana przez konsumentów. W Polsce wyrzucamy na śmietnik 9 milionów ton żywności, czyli 10 proc. ogółu marnowanego jedzenia w UE. Te 90 milionów ton jest warte 150 miliardów euro. Do produkcji żywności wykorzystuje się surowce odnawialne, energię, pobrana została ze środowiska woda, a sama produkcja również wpłynęła na to środowisko. W szczególny sposób dotyczy to żywności przetworzonej. Szacuje się, że marnowana w UE żywność odpowiada za emisję około 400 milionów ton dwutlenku węgla do atmosfery. Jest to również problem etyczny, bo bardzo wielu ludzi jest niedożywionych, a w skali świata mamy do czynienia z ogromnym zjawiskiem głodu. Nie możemy sobie pozwolić na tak rozrzutne gospodarowanie zasobami, a żywność nie powinna trafiać do odpadów. Z tych zasobów można wytworzyć inne produkty, na przykład biogaz. Potwierdziłem to w swoim wystąpieniu na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. Zapisaliśmy, że do roku 2030 każde państwo powinno zredukować przynajmniej o 30 proc. marnotrawstwo żywności. Konieczna jest jednak zmiana nawyków konsumentów. Należy również stworzyć system pozwalający na wykorzystanie żywności w okresie przydatności do spożycia na przykład przez przekazanie jej nieodpłatnie organizacjom charytatywnym.

Jak ocenia pan wykorzystanie pieniędzy Unii Europejskiej w Wielkopolsce?
- Swego czasu przygotowałem referat na konferencję dotyczącą rozwoju regionalnego w południowej Wielkopolsce, która odbyła się w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu. Przedstawiłem, ile w różnych formach wpłynęło pieniędzy i na co zostały one wykorzystane w poszczególnych powiatach. Rozmiar inwestycji zarówno twardych infrastrukturalnych, ale również tych społecznych jest tak ogromny. On pobudził rozwój społeczeństwa w planowanie rozwoju lokalnego, liczne inicjatywy kulturalne, ożywił działalność stowarzyszeń i organizacji. Jeśli da się szansę, wspartą odpowiednim budżetem, to lokalne społeczności dają szansę na ogromną aktywność. Dlatego samorządy powinny podzielić się częścią swoich uprawnień, tak jak państwo dzieli się z nimi. Zawsze byłem zwolennikiem funduszy osiedlowych, czy sołeckich oraz budżetów obywatelskich. To kapitalna rzecz. Uruchamia potencjał ludzi, którzy nie chcą być wójtami, burmistrzami czy prezydentami, ale chcą coś zrobić na swoim osiedlu czy w sołectwie.


Widzisz wypadek? Coś cię zaniepokoiło? Chcesz się czymś pochwalić?

Pisz do nas na: kalisz@naszemiasto.pl
lub zostaw nam wiadomość na facebooku

Zobacz także: Łódź rekompensuje strajk. Nauczyciele otrzymają większe dodatki motywacyjne

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3