Jakie materialne ślady Bożego Narodzenia zachowały się do dziś?

Aleksandra Polewska-Wianecka
Aleksandra Polewska-Wianecka
commons.wikmedia.org
Udostępnij:
Faktem istnienia opisanych poniżej relikwii Bożego Narodzenia, niektórzy mogą poczuć się ogromnie zaskoczeni. Wielu z nas bowiem, nawet nie podejrzewa, iż którakolwiek z wymienionych tu rzeczy, mogła przetrwać do naszych czasów. Tymczasem oficjalny kult niektórych zaprezentowanych w tekście pamiątek Bożego Narodzenia i dzieciństwa Jezusa, trwa, niemal nieprzerwanie, już od dwóch tysiącleci…

Święta kołyska

Sacra Culla czyli z włoskiego Święta Kołyska – znana też jako – łacińska Cunabulum Domini – Kolebka Pana – spoczywała sobie spokojnie w Rzymie blisko trzynaście wieków. Rzec by można, iż spoczywała tak spokojnie, że kiedy w 2007 roku światową prasę obiegła wiadomość, iż deseczki z betlejemskiego żłobka wymagają natychmiastowej konserwacji, miliony chrześcijan z całego świata osłupiały ze zdumienia słysząc, iż niemy świadek Bożego Narodzenia w ogóle istnieje. Szczątki żłóbka są w bardzo niedobrym stanie – grzmiał w mediach ks. Franco Gualdrini prefekt zakrystii bazyliki Santa Maria Maggiore, a specjalna komisja ds. konserwacji relikwii, nie tylko niezwłocznie się zebrała, ale i błyskawicznie przygotowała program ratowania niezwykłych deseczek z Betlejem. Najsłynniejsza relikwia Bożego Narodzenia składa się z pięciu drewnianych listew, zwanych pieszczotliwie w Polsce: deszczułkami. Długość pierwszej i najdłuższej z nich wynosi 80 cm, wszystkie cztery pozostałe natomiast są dokładnie o 10 cm krótsze i mierzą po 70 cm. Przeprowadzone przy okazji wspomnianej konserwacji relikwii badania wykazały, iż deszczułki wykonane są z drzewa klonowego, pochodzenia palestyńskiego i liczą sobie około 2000 lat.

Grota Narodzenia

Jak to się stało, że relikwie żłobka zachowały się do dzisiaj? Kto i kiedy zabrał je ze skalnej groty, która rzekomo pełniła funkcję stajni? Czy zrobił to któryś z pasterzy oddających pokłon Nowonarodzonemu Królowi, gdy Święta Rodzina wróciła do Nazaretu? A może uczynili to mieszkańcy Betlejem? Błogosławiona Anna Katarzyna Emmerich, słynna, niemiecka mistyczka, w oparciu o wizje której, Mel Gibson nakręcił głośny film Pasja, twierdziła, iż duża część mieszkańców Betlejem uwierzyła w narodziny Zbawiciela kiedy w miasteczku pojawili się Mędrcy ze Wschodu. W opisach jej wizji, czytamy, że Mędrcy przybyli do Judei ze spektakularnym orszakiem. Mieszkańcy miateczka nie mogli więc ich nie zauważyć, czy choćby o nich nie usłyszeć. Gdy zorientowali się, że bogaci przybysze przybyli do ich miasta tylko po to by oddać pokłon dziecku przypadkowo urodzonemu w ich mieście, uznali, że noworodek musiał być tym Mesjaszem, którego zapowiadali prorocy. W zapisach wizji bł. Katarzyny czytamy również, że także betlejemczycy po wyjeździe Trzech Króli nawiedzali Świętą Rodzinę i oddawali cześć Jezusowi. Tak więc może to któryś z poruszonych mieszkańców Betlejem zachował żłobek dla potomności? Możliwości jest wiele. Jednak co rzeczywiście działo się z Sacra Culla między I a III wiekiem po Chrystusie, niestety nie wiemy. Wiemy natomiast, że w III stuleciu sam Orygenes napisał o Kołysce Pana w swym traktacie Przeciw Celsusowi, w taki oto sposób: Do dzisiaj istnieje w Betlejem grota, w której się narodził [Jezus – przyp. autorki]; a w grocie żłóbek, do którego został położony, owinięty w pieluszki. Rzeczy te zgadzają się z historią Jego narodzin opisaną przez Ewangelie. Zwróćmy uwagę, na jeden szczegół. My znamy Sacra Culla tylko jako jej fragment, składający się z pięciu deseczek. Orygenes zaś używa pojęcia żłobek. Możemy więc domniemywać, że jeszcze w III stuleciu – Kolebka Pana stanowiła całość.

A jeśli stajenka była izbą?

Nim przyjrzymy się dziejom naszej Cunabulum Domini, zatrzymajmy się na moment przy miejscu, w którym stała, a więc samej stajence. Otóż, jeśli wczytamy się dokładnie w słowa Ewangelii opisujących Boże Narodzenie, ze zdziwieniem skonstatujemy, iż żadna z nich, ani słowem nie wspomina o tym, że Chrystus narodził się w stajni. Żaden z ewangelistów nie pisze też o szopce. Święty Łukasz, który poświęca dzieciństwu Chrystusa najwięcej uwagi, nie wypowiada ani jednego słowa o miejscu w którym urodził się Jezus. Stwierdza jedynie, że Maryja będąc w Betlejem: porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. Dalej, czytamy w Łukaszowej ewangelii, że Anioł Pański nakazał pasterzom by udali się do Betlejem, gdzie znajdą Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. Tak więc, również sam Boski Posłaniec nie zdradził, gdzie ów żłób miałby się znajdować. Pasterze udali się „tam” z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie. Łukasz powtarza określenie w żłobie, milcząc wciąż o miejscu, w którym ów żłób miałby stać. Ale czy to nie oczywiste, że żłób stoi zazwyczaj w stajni? Ewentualnie w jakiejś obórce? Teoretycznie oczywiste, a w każdym razie wysoce prawdopodobne. Tyle tylko, że zapis, który odnosi się do Bożego Narodzenia, a który znajdujemy w Ewangelii według św. Mateusza cały ten ciąg logiczny wydaje się burzyć. Otóż święty Mateusz, we fragmencie dotyczącym przybycia do nowonarodzonego Jezusa Trzech Króli pisze, że Mędrcy: weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego Maryją. Wszyscy jesteśmy tak bardzo zrośnięci z wielowiekową, ludową tradycją stajenki jako scenerii narodzin Chrystusa, że po pierwsze, słuchając ewangelii o Trzech Królach, w ogóle nie zwracamy uwagi na słowa weszli do domu, po drugie zaś, kiedy przypadkiem jednak je zauważymy, mamy zazwyczaj ochotę zawołać: a cóż to za herezja?! Do jakiego domu?! Któż trzymałby żłób w domu?! Rzeczywiście, nikt z zasady żłobu w domu nie stawia. Jednak w tym kontekście sytuacja rysuje się dość wyjątkowo. Przyzwyczailiśmy się do myśli, że Świętej Rodziny nie chciano przyjąć w żadnej z betlejemskich gospód z powodu zwykłej, ludzkiej niechęci i znieczulicy. Tymczasem, zapominamy, że tamtego wieczoru Betlejem przeżywało najazd przybyszów, którzy tak jak Józef z Maryją przybyli do tego by miasteczka z powodu spisu ludności. Betlejemskie gospody były najprawdopodobniej przepełnione i sformułowanie: nie było dla nich miejsca w gospodzie, wiązać się mogło z tą właśnie sytuacją. Zapchane gospody, nawet jeśli zdołałyby przyjąć w swe mury, na siłę, jeszcze dwójkę nazarejczyków, nie były z pewnością odpowiednim miejscem dla kobiety, która za chwilę miała wydać na świat dziecko, ani dla samego dziecka. Uczeni bibliści wyjaśniają, iż Chrystus przyszedł na świat najprawdopodobniej w pomieszczeniu, które było częścią jakiegoś domostwa. Izbą, będącą integralną częścią domu, jednak bardzo ubogą i pozbawioną wszelkich wygód. Nie użytkowaną. Taką, którą dopiero należałoby urządzić. Ta interpretacja tekstu pozostaje w pełnej spójności z mateuszowym przekazem mówiącym o tym, jak Mędrcy ze Wschodu weszli do domu. Pamiętajmy, że palestyńskie domy w czasach Chrystusa nie miały wiele wspólnego z domami do jakich my przywykliśmy. Bardzo często izbami domowymi stawały się groty skalne, naturalne, albo specjalnie wykute. Zresztą nawet dom Świętej Rodziny w Nazarecie wyglądał właśnie w taki sposób: do skalnej groty przylegała zbudowana z cegieł dodatkowa izba. (Napisałam o niej szczegółowo w książce pt. Na tropach biblijnych tajemnic). Tak więc Grota Mleczna (nazwana tak w związku z tym, iż Maryja karmiła w niej swym mlekiem maleńkiego Jezusa) wcale nie musiała pełnić funkcji stajni czy obórki. Mogła być zwyczajną opustoszałą izbą. Natomiast żłób, w którym Maryja miała położyć Dzieciątko, znalazł się prawdopodobnie w grocie głównie z tego powodu, że swoim kształtem przypominał kołyskę. Zapewniał dziecku bezpieczeństwo, był stabilny i miał ściany, które mogły chronić noworodka przed zimnem, przeciągami, czy ewentualnym upadkiem na ziemię. W tamtych okolicznościach trudno było pewnie Józefowi znaleźć coś lepszego niż żłób właśnie.

Dom, w którym Mędrcy oddali pokłon

Skoro już mówimy, o Mateuszowym zapisie z którego wynika, iż Mędrcy ze Wschodu odnalazłszy Świętą Rodzinę, weszli do domu, w którym przebywała, warto wspomnieć o pewnym miejscu w Betlejem, które choć nie ma nic wspólnego z Grotą Mleczną, do dziś licznie odwiedzane jest przez pielgrzymów z całego świata. Otóż w pewnej odległości od Bazyliki Narodzenia, przy klasztorze Sióstr Franciszkanek, znajduje się kaplica zwana Domem św. Józefa. Tradycja betlejemska mówi, iż kiedy Trzej Królowie przybyli do Betlejem, Grota Mleczna była już pusta. Józef krótko po narodzinach Jezusa znalazł miejsce do którego ze spokojnym sumieniem mógł przenieść swą maleńką rodzinę i tam, cała trójka zamieszkała na pewien czas. Owym miejscem był dom jednego z mieszkańców miasteczka i najprawdopodobniej w tym właśnie domu Mędrcy oddali pokłon małemu Mesjaszowi. Kaplica zwana Domem św. Józefa, miała zostać wzniesiona w miejscu jego ruin.

Hadrian maskuje, Helena eksponuje

Źródła mówią, że miejsce narodzenia Chrystusa otaczane było czcią od samego początku. Wiadomo też, że już pół wieku po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Betlejem było – zaraz po Jerozolimie (notabene oddalonej od Jerozolimy zaledwie o 12 km) ulubionym miejscem pielgrzymek pierwszych chrześcijan. Do Groty Mlecznej przybywały setki gorliwych pątników doprowadzając tym cesarza Hadriana do przysłowiowej szewskiej pasji. By położyć raz na zawsze kres pielgrzymkom chrześcijan do Betlejem, a także ogólnemu kultowi Mlecznej Groty, wspomniany imperator w 135 roku wydał rozkaz wzniesienia w miejscu narodzin Mesjasza, okazałej świątyni ku czci Adonisa i zasadzenie tam tzw. świętego gaju. Nawiasem mówiąc, mniej więcej w tym samym czasie, na Golgocie wybudowano z jego polecenia dwie osobne świątynie dla Wenery i Apollona. Cesarski wybieg, który miał odwieść wyznawców Chrystusa od oddawania czci w miejscach drogich ich pobożności, przyczynił się jednak paradoksalnie, do utrwalenia kultu tych miejsc. Kiedy w IV wieku zasiadł na tronie Imperium Romanum pierwszy chrześcijański cesarz – Konstantyn Wielki, jego matka, znana dziś jako św. Helena – przybyła do Palestyny z zamiarem odnalezienia krzyża Pańskiego. W efekcie odnalazła i zabezpieczyła wiele innych pamiątek po Mesjaszu i jego uczniach – w tym m.in. nakazała wznieść bazylikę nad Mleczną Grotą, która kryła w swym wnętrzu Kołyskę Pana.

Relikwie trafiają do Rzymu

Wiele wskazywało na to, że ukończona przed 333 rokiem bazylika Narodzenia, zapewni nareszcie relikwiom żłóbka należyte bezpieczeństwo. Tymczasem już w 529 roku, w czasie rewolty Samarytan dewastujących i palących chrześcijańskie kościoły, główna świątynia Betlejem uległa poważnym zniszczeniom. W 614 roku pod wodzą Chosroesa II Betlejem najechali Persowie z zamiarem zamienienia bazyliki w górę gruzów, gdy jednak dostrzegli mozaiki przedstawiające Mędrów ze Wschodu w perskich strojach, opuścili świątynię i więcej do niej nie wrócili. Największe zagrożenie dla Sacra Culla przyniosło jednak siódme stulecie. W roku 638 słynny kalif Omar ibn al-Khatab, najpierw zajął Jerozolimę, a potem wkroczył do Betlejem. Początkowo stosunki muzułmanów z chrześcijanami układały się względnie pokojowo, jednak wkrótce później patriarcha Jerozolimski św. Sofroniusz z obawy przed zniszczeniem, nakazał wywieźć relikwie żłóbka do Rzymu i przekazać je papieżowi Teodorowi I. Ojciec Święty polecił umieścić je w świątyni, znanej dziś jako bazylika Santa Maria Maggiore, a ta niemal natychmiast, zupełnie spontanicznie zaczęła być określana mianem Sancta Maria ad Praesepem – czyli bazyliką Świętej Maryi od Żłóbka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mamusie, matule, mateczki...

Wideo

Materiał oryginalny: Jakie materialne ślady Bożego Narodzenia zachowały się do dziś? - Konin Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie