Piłkarze ręczni Energa MKS Kalisz pokonali Azoty Puławy brązowych medalistów mistrzostw Polski

Krzysztof Nowacki, AND
Azoty Puławy - Energa MKS Kalisz
Azoty Puławy - Energa MKS Kalisz Aleksandra Jabłońska oraz Energa MKS Kalisz
Spora niespodziankę sprawili piłkarze ręczni Energa MKS Kalisz. Zespół z grodu nad Prosną ograł na wyjeździe Azoty Puławy, brązowego medalistę mistrzostw Polski z ubiegłego sezonu. Podopieczni trenera Tomasza Strząbały potwierdzili, że w obecnych rozgrywkach PGNiG Superligi będą należeć do grona faworytów. A w hali w Puławach nie mogło zabraknąć kaliskich fanów szczypiorniaka.

Hala w Puławach była początkowo bardzo niegościnna dla graczy z Kalisza. Zawodnicy Energa MKS w trzech pierwszych akcjach tracili piłkę przez niewymuszone błędy własne, a gospodarze tych prezentów nie marnowali. Azoty rozpoczęły spotkanie od prowadzenia 5:0, a trener MKS już w 5. minucie poprosił o przerwę, aby poinstruować dodatkowo swoich zawodników.

Pierwszą bramkę zespół z Kalisza zdobył dopiero w 6. minucie, i to z rzutu karnego. Na celne trafienie z gry goście czekali aż do 9. minuty (8:2). Chwilę wcześniej bramkarz Azotów Mateusz Zembrzycki wybronił dwie setki w sytuacji sam na sam i dopiero kolejna dobitka Kacpra Adamskiego przyniosła sukces kaliszanom.

Bramka Adamskiego pozytywnie wpłynęła na postawę jego kolegów, którzy z rozpędu zdobyli cztery gole z rzędu. Natomiast gospodarze przez następne osiem minut tylko raz, z rzutu karnego, pokonali golkipera MKS i ich przewaga zmalała do dwóch trafień (9:7).

Bramkę kontaktową goście zdobyli w 26. minucie (13:12) i chociaż na przerwę schodzili ze stratą trzech trafień (14:17), to po wznowieniu gry szybko doprowadzili do remisu. Gospodarze źle weszli w drugą część meczu, nie trafiali rzutów, popełniali błędy i w 36. minucie było 17:17.

Przez kolejne minuty wynik oscylował wokół remisu, ale kaliszanie nie potrafili przełamać zespołu z Puław. Azotom wyraźnie jednak nie układała się gra po przerwie. W 42. minucie był remis 20:20. Przy prowadzeniu 23:21 puławianie grali w przewadze i mieli szansę odskoczyć przeciwnikowi, ale znów przeszkodziły im w tym błędy własne. W efekcie Kacper Adamski w 49. min. doprowadził do remisu (24:24), a wtedy o czas poprosił niezadowolony z postawy swoich podopiecznych trener Robert Lis.

Na cztery minuty przed końcem było 26:26, po czym nieskuteczny rzut oddał Paweł Podsiadło, a goście odpowiedzieli trafieniem Macieja Pilitowskiego i po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie! Rozgrywający MKS był bezbłędny w ataku w decydujących akcjach i jego dwie bramki w ostatnich trzech minutach meczu zapewniły drużynie z Kalisza niespodziewane zwycięstwo w Puławach.

Azoty Puławy – Energa MKS Kalisz 27:29 (17:14)

Azoty: Zembrzycki, Bogdanov, Borucki – Dawydzik 7, Akimenko 5, Kowalczyk 3, Rogulski 3, Bachko 2, Jurecki 2, Przybylski 2, Łangowski 1, Zivković 1, Jarosiewicz 1, Fedeńczak, Podsiadło

Energa MKS: Zakręta, Krekora – Adamski 6, M. Pilitowski 6, K. Pilitowski 4, Tomczak 3, Szpera 3, Krępa 3, Góralski 2, Drej 2, Pedryc, Kus


Widzisz wypadek? Coś cię zaniepokoiło? Chcesz się czymś pochwalić?

Pisz do nas na: kalisz@naszemiasto.pl
lub zostaw nam wiadomość na facebooku

Obserwuj nas także na Google News

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie