Przed zimową przygodą: narty, czy snowboard?

Artykuł sponsorowany
Narty i snowboard na pewno nie są chwilową modą. Od kilku lat narciarstwo w Polsce i na świecie przeżywa ogromny rozwój popularności i staje się sportem masowym.

Popularność tych dyscyplin, a zarazem związanej z nimi turystyki aktywnej, rośnie z wielu powodów: od pewnego rodzaju snobizmu, po szereg pozytywnych motywacji, takich jak to, że przebywanie na stoku uszczęśliwia oraz daje wiele przyjemności, bez względu na to czy mamy pod sobą jedną czy dwie deski, a także zapierające dech widoki, przebywanie na świeżym powietrzu oraz bliskość przyrody. Co więcej – narty, czy deska snowboardowa nie wymagają nadzwyczajnych sportowych uzdolnień; można je dziś wypożyczyć pod każdym stokiem, a nawet w większych miastach. Są sportem uniwersalnym, w zasadzie dostępnym już dla kilkuletnich dzieci, zapewniającym dużą dawkę adrenaliny, emocji i możliwość sprawdzenia siebie.
- To sport całego życia. Poza przypadkami poważnych przeciwwskazań medycznych nie znam osób, które porzuciłyby białe szaleństwo – mówi mgr Aleksander Okoński, pasjonat snowboardu i narciarstwa, instruktor Polskiego Związku Narciarskiego i Polskiego Związku Snowboardu. - Uważam, że w dzisiejszych „komputerowych czasach” trudno nie docenić sportu, który nie może się znudzić, i na który nie można być zbyt starym. Ponadto jest on takim rodzajem aktywności ruchowej, którą możemy wykonywać nawet przez 6-8 godzin dziennie. Porównując to z innymi dyscyplinami sportu - a spróbowałem wielu! - to nie wyobrażam sobie, żeby ktoś jeździł na łyżwach, biegał, czy nawet grał w tenisa lub siatkówkę plażową przez tak wiele godzin. Jedynymi dyscyplinami, które przychodzą mi do głowy są windsurfing i latanie szybowcem…

Kiedy zacząć?
Jak mówi Aleksander Okoński, wiek, w którym dobrze jest zaczynać przygodę z deską lub nartami ocenia się minimalnie na 5-6 lat, z tym, że przeważnie dzieci zaczynają przygodę z tym sportem mając 8-10 lat. Szczególnie w przypadku snowboardu, wiek dzieci jest zwykle wyższy. Głównie chyba, dlatego, że wśród rodziców uprawiających zimowe sporty wciąż jeszcze dominują narciarze.
Dość wygodnym sposobem nauki jest wysłanie dziecka na obóz snowboardowo - narciarski z wykwalifikowanym instruktorem. Co prawda jest to rozwiązanie droższe niż wyjazd całą rodziną, ale ma wiele zalet. Po pierwsze dziecko uczy się wtedy przez cały czas pod opieką instruktora, co przy wyjeździe indywidualnym byłoby bardzo kosztowne, po drugie przebywa wśród rówieśników, więc zawiera nowe przyjaźnie i znajomości. Czas na takim obozie jest dobrze zorganizowany, więc nasze dziecko nie nudzi się. Ponadto oprócz praktyki ma dostęp również do wiedzy teoretycznej.
Coraz częściej też obserwujemy rodziców, którzy jadą na taką zorganizowaną formę wraz z dziećmi i również korzystają z pomocy instruktora. Mają oni wtedy kontrolę nad swoim dzieckiem i nie martwią się rozłąką i odległym pobytem. Ponadto mogą doskonalić swą technikę jazdy pod okiem instruktora, dzięki czemu odkrywają, że nie jest to sport trudny, jak mogło im się wcześniej wydawać. Do tego dzięki informacjom teoretycznym i ćwiczeniom metodycznym dowiadują się o wielu swoich błędnych i niepotrzebnych nawykach ruchowych.
Kolejną korzyścią z korzystania ze zorganizowanych form wypoczynku jest to, że organizator bierze na siebie dość dużo obowiązków, a między innymi transfery na stok, zakup skipassów oraz organizowanie zajęć dodatkowych. Impreza zorganizowana kosztuje o około 100 – 200 zł więcej na tydzień, ale w różnicy tej zawarta jest zwykle cena nauki z instruktorem.
- Inną korzyścią udziału w zorganizowanej formie obozu jest szkolenie w grupie – mówi Aleksander Okoński. - Pozornie nauka indywidualna jest lepsza, ponieważ instruktor jest wtedy do naszej tylko dyspozycji. Ale moje wieloletnie doświadczenie wskazuje na wiele atutów nauki w grupie. Najważniejszym jest motywacja – adept porównuje się z resztą grupy i to mobilizuje go do większej koncentracji uwagi, większego zapału i chęci postępu procesu nauczania, nadążania za resztą grupy oraz niedostrzegania drobnych niedogodności występujących w początkowym okresie nauki.
Kolejnym ważnym aspektem jest strona finansowa – lekcje indywidualne są wielokrotnie droższe o grupowych. Opłata za szkolenie na sześciodniowym obozie wystarczyłaby zaledwie na kilka godzin szkolenia indywidualnego.

Jak dać sobie radę na zimowym wyjeździe?
Zimowe wakacje w popularnym kurorcie narciarskim nie muszą zrujnować twojego domowego budżetu. Oto kilka rad, jak nie rezygnując z dobrej zabawy, spędzić cudowny tydzień, szusując na nartach lub desce.
Pierwszym i najważniejszym sposobem zaoszczędzenia w początkowym okresie nauki jest skorzystanie z wypożyczalni nart i snowboardów.
- Część klientów odwiedzających moją wypożyczalnię dowiedziawszy się, że zapłacą za tygodniowe wypożyczenie kompletu narciarskiego około 150 zł kombinuje w ten sposób: „ 4 osoby po 150 zł = 600 zł, tzn. że zamiast pożyczyć sprzęt dla całej rodziny można kupić 1 parę nowych nart lub używany komplet – opowiada Aleksander Okoński. - I mają trochę racji, ale nie do końca. Po pierwsze, dlatego, że w początkowym okresie potrzebujemy „łatwych i miękkich” nart (lub deski), które będą wybaczać nasze błędy i tym samym ułatwią nasz rozwój. W kolejnych etapach również musimy dostosować sprzęt do naszych umiejętności, więc zakup „średnio zaawansowanych” nart również średnio się opłaci. Z początku narty te będą dla nas zbyt trudne, ale po poprawieniu naszej techniki staną się znowu zbyt łatwe. Tak więc, o wiele lepszym rozwiązaniem jest jednak pożyczanie sprzętu i koniecznie zmienianie go za każdym razem na coraz bardziej wymagające modele. W doborze pomoże nam pracownik wypożyczalni. Kiedy nasze postępy zatrzymają się na dość wysokim poziomie możemy rozważyć zakup własnych nart lub deski. Opłaci się to tylko w przypadku, gdy nasze pobyty w górach przekraczają w sumie 2 tygodnie w roku. Wtedy jest szansa, że nasze narty „zwrócą się” w ciągu kilku lat. W przeciwnym razie narty szybciej staną się przestarzałe technologicznie i stylistycznie i mimo, że będą jeszcze sprawne technicznie zaczniemy myśleć o zakupie nowych. Dodatkowym obciążeniem finansowym własnych nart (deski) będzie ich okresowe serwisowanie, czyli ostrzenie i smarowanie. Serwisowanie sprzętu należy przeprowadzać po każdym wyjeździe w góry. W wypożyczalniach problem ten nas nie dotyczy, ale nie wszystkie wypożyczalnie dają nam sprzęt odpowiednio przygotowany. Dobrze jest zasięgnąć opinii o danej wypożyczalni u znajomych lub na forach internetowych. Wypożyczając sprzęt we własnym miejscu zamieszkania oszczędzamy czas i nie będziemy zmuszeni do stania w kolejce pod stokiem, przymierzania w pośpiechu, a także brania tego, co zostało. Niestety zapłacimy wtedy za jeden, dwa dni dłuższe wypożyczenie, ale będziemy jechać spokojnie wiedząc, co mamy w bagażniku. Nasza wypożyczalnia serwisuje sprzęt po każdym nawet najkrótszym wypożyczeniu, buty są dezynfekowane i dokładnie suszone poprzez wyjęcie butów wewnętrznych. Narty są ostrzone na profesjonalnych maszynach i smarowane na gorąco. Coraz więcej wypożyczalni uważa to za standard.

Co wybrać: narty czy snowboard?
To jedno z częściej zadawanych w wypożyczalni. I trudno na nie odpowiedzieć jednoznacznie.
- Kiedy pod koniec lat osiemdziesiątych zaczynałem organizować pierwsze obozy narciarskie, na pięćdziesięciu uczestników było dwóch snowboardzistów, a dzisiaj jest ich trzydziestu pięciu, czyli 2/3 – informuje Aleksander Okoński. - Oczywiście, na stokach narciarze nadal są większością, ale proporcje wyraźnie dążą do wyrównania.
Snowboard jest o wiele częściej wybierany przez młodzież. To nie tylko sport, snowboard jest czymś więcej - sposobem bycia, ubierania się... Wiąże się z muzycznymi upodobaniami i specyficznym slangiem. Ta subkultura przyciąga młodzież i z jednej strony jest skutkiem ubocznym tej dyscypliny. Z drugiej jednak, jest pozytywna, bo pomaga w rozwoju i ekspansji tej pożytecznej formy aktywności ruchowej. Rodzice często demonizują snowboard i namawiają swoje pociechy do wybrania nart. Ja odpowiadam rodzicom tak: cieszmy się, że dziecko chce w ogóle przebywać na świeżym powietrzu, uprawiać aktywność ruchową, podjąć wyzwanie i nauczyć się czegoś nowego i przede wszystkim oderwać się od komputera. Nie czepiajmy się tego, na ilu deskach będzie zjeżdżać. Poza tym przy większym stopniu zaawansowania dyscypliny te są do siebie bardzo podobne zarówno pod względem odczuć jak i techniki. Różnią się tylko sprzętem i ustawieniem ciała w pozycji podstawowej.
Przyjrzyjmy się nartom. Zalety: łatwiejsze początki, mniej kontuzji w początkowym etapie nauczania, duża wszechstronność w terenie, łatwość poruszania się i zatrzymania w terenie płaskim, większa dostępność sprzętu. Wady – to wcześniejsze zahamowanie rozwoju i trudność w pokonaniu progu pomiędzy jazdą średnio zaawansowaną i zaawansowaną, więcej kontuzji podczas jazdy zaawansowanej.
Z kolei do zalet snowboardu należą: więcej zabawy, swobody i fantazji, więcej możliwości w wyborze stylu jazdy, mniej sprzętu do dźwigania, brak kijków, bardzo naturalne ustawienie ciała, łatwiejsze przejście z jazdy średnio zaawansowanej do zaawansowanej, mniej kontuzji podczas jazdy zaawansowanej. Wady: trudniejsze początki, więcej wysiłku fizycznego i przelanego potu, trudniejsze poruszanie się w terenie płaskim i dojściu do wyciągu (trzeba wypiąć tylną nogę z wiązania), więcej kontuzji w początkowym etapie nauczania( szczególnie u uczących się bez instruktora), trudniejszy dostęp do sprzętu i instruktora.
Prowadząc przez 14 lat działalności szkolenia narciarskie i snowboardowe spotkałem się zarówno z narciarzami, którzy przeszli na snowboard i nie chcą wrócić na narty, jak i nawróconymi narciarzami, którzy po spróbowaniu snowboardu wrócili na narty i snowboard już ich nie ciągnie. Zdarzali się też tacy, którzy przez parę lat uczyli się narciarstwa z miernym skutkiem, a gdy dostali snowboard nagle wyrastały im skrzydła. Było też paru takich, którym rodzice zabraniali jazdy na snowboardzie, uważając narty za lepsze. Po osiągnięciu wieku pozwalającego na bardziej otwarte wyrażanie swojej woli przesiadali się oni na snowboard i można powiedzieć, że w jakimś stopniu wcześniej po prostu stracili czas, a ich rodzice pieniądze. Tak więc, nie ma żadnej reguły, a sami adepci najczęściej doskonale wiedzą, co ich bardziej pociąga.

**Centrum Aktywnej Rekreacji

Stawiszyńska 10 Kalisz
62 502 39 39
www.aktywnewakacje.com.pl**

Dodaj ogłoszenie