Spotkanie autorskie Małgorzaty Skrzypczak, biegającej babci ZDJĘCIA

Mariusz Kurzajczyk
Mariusz Kurzajczyk
W hotelu Calisia odbyło się spotkanie z Małgorzatą Skrzypczak, autorką książki "Starsza pani nie tylko biega, czyli jak zmotywować się do aktywności po pięćdziesiątce".

Spotkanie z Małgorzatą Skrzypczak cieszyło się ogromnym zainteresowaniem, a sala na piętrze w hotelu "Calisia" pękała w szwach i trzeba było dostawiać dodatkowe krzesła. Wśród widzów przeważały kobiety, choć niekoniecznie po pięćdziesiątce, a panów można było policzyć na palcach jednej ręki. Bohaterce wieczoru to raczej nie przeszkadzało, bo przypomniała, że sama jest kobietą "dobrze po pięćdziesiątce", zaczęła biegać, gdy miała 50 lat i wszystkie panie w jej wieku zachęca do jakiejkolwiek aktywności. Opowieść zaczęła nietypowo, bo od zagrania na gitarze i zaśpiewania piosenki. Okazało się, że od tej strony prawie nikt jej nie znał...

Poniższy tekst jest zapowiedzią spotkania i ukazał się 10 stycznia 2010 r. w tygodniku "Ziemia Kaliska". W części jest uzupełnieniem książki.

Małgorzata Skrzypczak przekonuje, że Babcia także może biegać

Co mogą robić kobiety po pięćdziesiątce? Biegać i cieszyć się życiem, nawet jeśli zaatakuje je groźna choroba - przekonuje Małgorzata Skrzypczak, znana jako Biegająca Babcia. W najbliższą środę w hotelu „Calisia” kaliszanka opowie o sobie i zaprezentuje swoją książkę „Starsza pani nie tylko biega”.
Pani Małgorzata zapewnia, że nie jest to książka o bieganiu, choć właśnie wzięła się z biegania.
- Gdy w samotności pokonuje się dużo kilometrów, w głowie rodzą się różne myśli i uznałam, że warto przelać je na papier. Chcę przede wszystkim zachęcić kobiety do jakiejkolwiek aktywności - wyjaśnia.
Akurat jej samej do aktywności nie trzeba było namawiać. Od małej uprawiała różne sporty, co akurat w tamtych czasach nie było rzadkością. Do dziś wspomina zabawy na łyżwach na dwóch stawach obok farbkowni, czyli Kaliskiej Fabryki Ultramaryny. W szkole nie tylko biegała, ale także z powodzeniem startowała w zawodach. Ostatecznie ukończyła AWF i została nauczycielką wychowania fizycznego, więc kontakt ze sportem miała cały czas. Ale do biegania wróciła dopiero po latach.
- W Polsce kobieta po 50. jest nadal czynna zawodowo, ale zwykle ma więcej czasu, bo już nie musi zajmować się dziećmi. Obserwowałam biegaczy i pewnego razu pomyślałam „Dlaczego nie ja”? I wyszłam pobiegać - opowiada.
I bieganie ją wciągnęło. Pokonywała coraz więcej kilometrów i to coraz szybciej. Przyznaje, że zupełnie się w tym zatraciła, tym bardziej że zaczęła odnosić sukcesy i zajmowała czołowe miejsca w swojej kategorii na zawodach.
Jednocześnie doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że bieganie trzeba lubić. Męża długo namawiała, aż jej powiedział „Gosia, daj Ty mi święty spokój”. Dlatego podkreśla, że każdy powinien dla siebie znaleźć odpowiadający mu sposób na aktywność. Dziś już nie tylko biega, ale namawia do tego innych. Także w swojej książce.
- Jeżeli po jej przeczytaniu uda mi się zachęcić do biegania choć jedną osobę, to będzie dla mnie sukces - przyznaje.
Ją wciągnęło jak narkotyk, tym większym więc ciosem było, gdy okazało się, że biegać nie może. Informacja o nowotworze spadła na nią jak grom z jasnego nieba - brutalnie i niespodziewanie. Długo nie mogła dojść do siebie, potem zaczęło się długie leczenie i z czasem wracająca myśl o bieganiu.
- Gdy były lepsze dni, po operacji, po chemii, po radioterapii próbowałam truchtać i dawałam radę - mówi.
Prawdę mówiąc sama nie wiedziała, czy robi dobrze, czy źle, bo w Polsce brakuje literatury na ten temat, a żaden lekarz nie powie wprost, co należy robić.
- Rośnie liczba aktywnych amazonek i kobiet po innych nowotworach, które szukają fachowej porady - podkreśla.
Zaczęła więc eksperymentować na sobie. Najpierw tylko spacerowała z mężem po lesie. Potem truchtała. Wreszcie zaczęła biegać i badać, jak w jej sytuacji coraz bardziej intensywny wysiłek wpływa nie tylko na samopoczucie, ale w ogóle na zdrowie. Wyniki badań były pozytywne.
Dziś ma ogromną bazę danych na ten temat i już przymierza się do napisania kolejnej książki o bieganiu w chorobie o roboczym tytule „Teraz już wiem”, która ma nie tylko zachęcić kobiety w chorobie nowotworowej do aktywności, ale przede wszystkim pokazać na jej przykładzie, co i jak robić
- W chorobie zmieniają się priorytety, szukam pozytywnych emocji, staram się, żeby każda czynność dawała choćby małą przyjemność i zachęcam do tego wszystkich - mówi pani Małgorzata.

"Starsza pani nie tylko biega, czyli jak zmotywować się do aktywności po pięćdziesiątce".
SPIS TREŚCI:
I MANIA BIEGANIA
Dlaczego bieganie.
Plusy biegania.
Skąd czerpać energię?
II STARSZA PANI NIE TYLKO BIEGA
Ciekawość świata i ludzi.
Dzielenie się doświadczeniem.
III BONUSY AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ
Moje małe podróże.
Cykl fotografii „Przy okazji”.
Wykorzystany wolny czas.
IV CHICHOT LOSU

Jesienny sojusznik Polaków. Dynia!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie