Zabójstwo na ulicy Narutowicza w Kaliszu. Sąd Okręgowy skazał sprawcę

ANDZaktualizowano 
Zabójstwo na ulicy Narutowicza w Kaliszu. Sąd Okręgowy skazał sprawcę AND
Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał sprawcę zabójstwa w jednej z kamienic na ulicy Narutowicza. 27-letni Mateusz L. ma spędzić w więzieniu 25 lat. Kobieta, która mu pomagała zacierać ślady zbrodni ma trafić na dziesięć miesięcy za kratki. Wyrok nie jest prawomocny.

Tragedia rozegrała się w kwietniu ubiegłego roku w jednym z mieszkań przy ulicy Narutowicza. Od kilku dni trwała w nim libacja alkoholowa. Feralnego dnia w mieszkaniu Nataszy A. kilka osób piło alkohol. Wśród nich byli 27-letni Mateusz L., który niedawno opuścił zakład karny oraz 42-letni Mariusz S. Podczas sprzeczki młodszy z mężczyzn chwycił za młotek. Zadał nim przynajmniej pięć ciosów. Uderzał w głowę. Poszkodowany doznał między innymi złamania kości jarzmowej, licznych wylewów i ciężkiego urazu mózgu. U ofiary stwierdzono też złamanie żuchwy oraz trzech żeber. Pobity człowiek zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Po całym zajściu sprawca wraz z Nataszą A. wynieśli pobitego i krwawiącego człowieka na klatkę schodową. Kobieta zaczęła zacierać ślady. Zmyła krew, która była w mieszkaniu na podłodze, a młotek schowała w piecu kaflowym.

Prokurator domagał się dla Mateusza L. kary dożywotniego więzienia, a dla Nataszy A. roku pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał sprawcę zabójstwa na 25 lat wiezienia, a jego przyjaciółkę na dziesięć miesięcy odsiadki.

- Trzeba zwrócić uwagę na okoliczności tego zdarzenia. Nie można dopatrywać się jednego, istotnego z punktu widzenia przeciętnego człowieka, racjonalnego powodu zachowania oskarżonego. Miało to miejsce w mieszkaniu, które można potocznie określić jako melinę, gdzie od wielu dni trwały libacje alkoholowe, przewijali się różni ludzie - mówił sędzia Marek Bajger, przewodniczący składu sędziowskiego. - Powód zachowania oskarżonego był błahy, a powstał właśnie w wyniku spożywania przez niego alkoholu. Być może rzeczywiście pojawił się element zazdrości z uwagi na fakt całowania się przez Nataszę A. z pokrzywdzonym. Tak informacja mogła do niego dotrzeć, co w połączeniu z alkoholem mogło spowodować jego nagłą reakcję, która objawiła się tym, że wziął młotek stojący przy piecu i zadał pokrzywdzonemu pięć ciosów.

Jak podkreślił sędzia, ofiara leżała na materacu. Być może spał lub przysypiał pod wpływem alkoholu. Bity mężczyzna nawet się nie bronił. Musiał być zaskoczony. Tym samym nie dał wiary zeznaniom oskarżonemu, jakoby próbował on wyrwać młotek Mariuszowi S., bo ten rzekomo ruszył z nim w jego stronę.

Odnosząc się do wymiaru kary, sędzia Marek Bajger podkreślał, że sprawca nie może być uznany za całkowicie zdemoralizowanego, w stosunku do którego nie można mówić o jakiejkolwiek szansie na zmianę zachowania i poddania go procesowi resocjalizacji.

- Okoliczności obciążające wynikają z jednego faktu. Oskarżony jest osobą nadużywającą alkoholu oraz ma problem ze szkodliwym zażywaniem leków. Wyeliminowanie tego z życia oskarżonego, w ocenie sądu, może dawać szansę na zmianę jego zachowania w przyszłości - mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Bajger. - Co prawda był on karany, ale wszystkie te przestępstwa były na podłożu alkoholowym. Polegały na wymuszaniu pieniędzy i drobnych kradzieżach ze sklepów i groźbach kierowanych w stosunku do matki. Oskarżony nie był osobnikiem stwarzającym powszechne niebezpieczeństwo dla osób przypadkowo spotykanych. Wszystko odbyło się w najbardziej typowym środowisku, jeśli chodzi o popełnianie zabójstw w Polsce, czyli w trakcie libacji alkoholowej. To typowe polskie zabójstwo.

Zdaniem sądu, prokurator bagatelizował kwestię zawiadomienia przez sprawcę zabójstwa pogotowia ratunkowego. Jego zdaniem mężczyzna był tak pijany, że i tak nie był w stanie skutecznie pomóc swojej ofierze.

- Oskarżony dopuścił się tego czynu, wyniósł poszkodowanego na klatkę schodową razem z oskarżoną i pozostawił go tam, ale jednak w pewnym momencie przyszła refleksja nad tym co się zrobiło. To oskarżony wziął telefon, zadzwonił na numer 112, próbował się dowiedzieć, jak ma reanimować pokrzywdzonego. Na pewno było to zbyt późno, ale ten odruch świadczy o tym, że nie jest on do końca zdemoralizowany i daje cień szansy na to, że resocjalizacja w jego przypadku może odnieść jakiś skutek - dodaje sędzia.

Sąd uwzględnił też fakt, że nie było to zabójstwo z premedytacją, ale było nagłym odruchem, co także świadczy na korzyść Mateusza L.

- Odnosząc się do wymiaru kary trzeba zauważyć, że kara dożywotniego pozbawienia wolności została wprowadzona z jednoczesnym zniesieniem w polskim prawie kary śmierci, zatem powinna być wymierzana w stosunku do sprawców, co do których społeczeństwo winno domagać się eliminacji - mówił sędzia Marek Bajger. - Biorąc pod uwagę te okoliczności, kara ta powinna być wymierzana wyłącznie w sytuacji, kiedy nie ma mowy o jakichkolwiek okolicznościach łagodzących.

Zdaniem sądu kara 25 lat więzienia również jest karą o charakterze nadzwyczajnym, a nie karą podstawową, która waha się o 8 do 15 lat więzienia..

- Obowiązkiem sądu jest badać wszelkie okoliczności, które mogłyby różnicować wymiar kary w zależności od konkretnego przypadku. Przekazy medialne są jasne, jaka jest obecna polityka karania lansowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Prokuraturę Krajową, ale nie może się to sprowadzać do tego, że jedyna karą adekwatną do popełnienia czynu zabójstwa jest kara dożywotniego pozbawienia wolności w każdej sprawie. Wtedy mielibyśmy do czynienia nie z sądowym wymiarem kary, tylko z karą ściśle określoną, która jest konstytucyjnie niedopuszczalna. A kara 25 lat pozbawienia wolności spełni swoje cele prewencji indywidualnej, jak i prewencji ogólnej - stwierdził sędzia Bajger.

Czytaj także: Zabójstwo przy Narutowicza w Kaliszu. Przed sądem rozpoczął się proces

Byłeś świadkiem interesującego wydarzenia? Napisz do nas: kalisz@naszemiasto.pl

Zobacz także: "Był trochę pijany i chciał się popisać". Mężczyzna z pistoletem zaatakował właściciela kebaba w Gnieźnie

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3