Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Chcemy zdominować każdego rywala i tracić jak najmniej bramek. Rozmowa z Pawłem Ozgą, nowym trenerem KKS-u Kalisz

Mariusz Kurzajczyk
Mariusz Kurzajczyk
41-letni Paweł Ozga został nowym trenerem drugoligowego KKS-u Kalisz. Jako pierwsi rozmawiamy z nim o Salosie, trenerskiej drodze na szczebel centralny i przyszłości drużyny i szkoleniowca.

Chcemy zdominować każdego rywala i tracić jak najmniej bramek. Rozmowa z Pawłem Ozgą, nowym trenerem KKS-u Kalisz

W Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim jest pan znanym i cenionym szkoleniowcem, ale w Kaliszu był pan dotąd osobą anonimową. No może ktoś pamięta, że pięć lat temu ze Świtem Skolwin wygrał pan w Kaliszu 3:1. Proszę powiedzieć - skąd się pan wziął?
Myślę, że anonimowość może być moim atutem. Mam tutaj czystą kartę. Mogę budować drużynę i jednocześnie swoją markę. Poza tym, jestem rodowitym szczecinianinem i poza Szczecinem pracowałem jedynie w Vinecie Wolin. To mały klub, ale dzięki sukcesom, zaangażowaniu i pasji, wygraliśmy IV ligę i jako beniaminek III ligi nie przegraliśmy chyba 26 kolejnych meczów, co skutkowało awansem do III ligi. Tu znów zajęliśmy pierwsze miejsce, ale wtedy były baraże i przegraliśmy je z bardzo mocną Odrą Opole, która awansowała do II ligi, a rok potem do I. Pracę trenerską zacząłem w Salosie Szczecin. Byłem wtedy piłkarzem Pogoni Szczecin, wiedziałem, że piłka nożna to moje życie i gdy zacząłem prowadzić treningi z młodzieżą poczułem, że właśnie to chcę zrobić. Miałem 21 lat i szkoliłem chłopaków często tylko kilka lat młodszych ode mnie. No i cały czas robiłem kursy trenerskie, poczynając na tych podstawowych, a obecnie UEFA Pro, a więc na najwyższym poziomie. Myślę, że każdy klub to było dla mnie nowe wyzwanie. Osiągałem sukces i w efekcie ktoś zatrudniał mnie na kolejnym szczeblu. W Kaliszu po raz pierwszy prowadzę klub na szczeblu centralnym, ale trzy razy - z Vinetą, Świtem Skolwin i Pogonią II byłem naprawdę blisko awansu do II
ligi.

Na początku to był wolontariat

Wróćmy jeszcze na chwilę do Salosu, bo przecież to jest klub, który w ciągu ostatnich 20 lat wychował więcej piłkarzy ekstraklasy a nawet reprezentantów Polski niż KKS. Na czym polegał jego fenomen?
W Salosie pracowałem kilkanaście lat. Z początku to był wolontariat i pracę w klubie łączyłem z pracą zawodową. Klub powstał przy salezjanach, patronem był św. Jan Bosko, a mottem wychowanie poprzez sport. Biuro mieliśmy w parafii, z którą jestem związany do dzisiaj, Ksiądz, który namówił mnie do trenowania młodzieży, chrzcił moje dziecko, drugie miało komunię, on udzielił nam ślubu. To jest fantastyczny, zakochany w piłce nożnej człowiek. W sąsiedztwie Pogoni robiliśmy coś nowego. A nie było łatwo. Na początku musieliśmy prosić, żeby ktoś nam wynajął boisko do treningów. Znanego trenera Pogoni, z którym obecnie bardzo się szanujemy, chcieliśmy wtedy namówić na organizację dużego turnieju. Odpowiedział, że „z tym księdzem to sobie dożynki możecie zrobić a nie turniej”. Tylko z roczników 94/95 - bramkarz Kuba Kosiorek trafił do Floty Świnoujście, Patryk Lipski do Widzewa, Sebastian Rudol - Pogoń, Widzew, dziś Motor Lublin, Hubert Matynia i Sebastian Murawski - Pogoń. Byli świetni piłkarze, ale też trenerzy m.in. Marcin Łazowski - trener reprezentacji młodzieżowych Polski, dziś koordynator w Pogoni, Piotr Łęczyński - mistrz Polski w centralnej lidze juniorów, Adam Gołubowski, który prowadził młodzieżowe reprezentacje okręgu i był asystentem w pierwszym zespole Pogoni. Czterech kumpli, przyjaźnimy się do dzisiaj. Zaczynaliśmy, mając do dyspozycji jedną kasetę wideo, którą ktoś przywiózł z Ajaksu Amsterdam. Tę kasetę przemieliliśmy chyba z tysiąc razy. Oglądaliśmy na wideo zajęcia i robiliśmy sobie notatki. Potem była możliwość uczestnictwa w turniejach zagranicznych i stamtąd przywoziliśmy kolejne materiały. I efekty były, bo chyba w dwóch rocznikach zdobyliśmy brązowy medal Polski, a Filip Starzyński trafił do kadry narodowej i pojechał na mistrzostwa Europy. Oskar Kalenik, który podpisał umowę z KKS-em, też jest wychowankiem Salosu.

Lubię ludzi z pasją - mówi Paweł Ozga

Dlaczego porzucił pan Szczecin dla Kalisza? Miał pan przecież inne propozycje np. z Olsztyna.
Propozycja ze Stomilu była pierwsza, były też inne tematy, ale nagle pojawiła się ciekawa oferta z Kalisza. Bardzo konkretne rozmowy, szybko dogadaliśmy na temat kontraktu. W moich rozmówcach - prezesie i jego kolegach ujęła mnie pasja. Lubię miejsca, w których dużym wyzwaniom towarzyszy właśnie pasja i dobra atmosfera. Znałem problemy, czytałem w internecie co się działo w klubie, wiedziałem, że po sukcesie w Pucharze Polski może być wyprzedaż zawodników, którzy zrobili progres i się wypromowali. Dziś musimy te ubytki transferowe zastąpić.

Jakie były pana oczekiwania przed przyjazdem do Kalisza i czy doszło do zderzenia z rzeczywistością?
Oczekiwania cały czas są te same: Podnosić standardy w klubie tak, aby praca była jak najlepiej zorganizowana. Mam do dyspozycji cały sztab ludzi, jest Daniel (Antuñes, asystent trenera odpowiedzialny za analizę taktyczną - przyp. MK), człowiek, z którym przez ostatnie dwa lata współpracowałem. Jest duża płaszczyzna, żeby robić postęp organizacyjny, żeby usprawnić media społecznościowe, budować tożsamość klubu czy współpracę z OSRiR. To są bardzo ważne aspekty.

Z tym ostatnim chyba nie było dotąd problemów?
Problem to duże słowo. Zażyczyłem sobie, żeby boisko było pomalowane inaczej w tym pierwszym okresie, kiedy trzeba było wdrożyć zawodników w trochę inne ustawienie, inne poruszanie się w poszczególnych przestrzeniach i dzięki uprzejmości, pracowitości ludzi z OSRiR-u wypracowaliśmy wspólne standardy - za bardzo im dziękuję.
A co do zderzenia. Ludzie są bardzo pracowici, ale potrzebują, żeby ich inspirować i uświadamiać, że detale mogą później przełożyć się na ogólny sukces. Tak było na przykład z fizjoterapeutami, dwoma młodymi chłopakami, bardzo chętnymi do pracy, ale nie do końca wdrożonymi w to, czego od nich oczekuję. Teraz wszystko jest jak należy. Jedno z moich zadań to właśnie podnoszenie świadomości ludzi, którzy chcą pracować. Ścianę da się przesuwać, a sufit podnosić.

Brakuje nam jeszcze 2-3 zawodników

Do pierwszego meczu ligowego zostało kilka dni. Czy pana zdaniem udało się uzupełnić braki po odejściu kilku zawodników, żeby wejść na ten sam poziom?
Przede wszystkim ustalmy, że KKS nigdy nie będzie potentatem finansowym, który będzie kupował zawodników z ekstraklasy. Do tej pory udawało się ściągnąć do Kalisza zawodników nieoczywistych, takich jak Kasjan Lipkowski czy Mateusz Wysokiński, piłkarz IV ligi, bez którego dziś kibice nie wyobrażają sobie drużyny. Albo takich po przejściach, którzy tu się fantastycznie odbudowywali, jak Michał Borecki, który poszedł do Arki i pewnie będzie podstawowym zawodnikiem. Dziś niektórzy kibice wątpią w zawodników, których ściągamy, jak Kentaro Arai, który był królem strzelców w IV lidze i ze swoim zespołem awansował do III ligi. Przyszło wielu chłopaków nieoczywistych, którzy przez codzienną pracę, zaangażowanie zrobią ogromny postęp. Oczywiście potrzebujemy graczy z mocnymi nazwiskami, ale spójrzmy na Motor Lublin, który nie zrobił nie wiadomo jakich transferów i awansował. Trener wybierał zawodników profilowo, pod potrzeby na konkretne pozycje. Po awansie do I ligi jest ta sama sytuacja. Nie mamy pieniędzy, żeby ściągać zawodników z wielkimi nazwiskami. Szukamy takich ludzi, których możemy wypromować i w przyszłości być może na nich zarobić. Oczywiście chcemy być jak najwyżej, bić się o miejsce barażowe, ale kibice powinni spojrzeć na budowę kadry ze spokojem. Na pewno nie mamy żadnych obaw czy kompleksów

Wracając do mojego pytania. Czy mamy, może nie kadrę marzeń, ale dobrą drużynę z pełnowartościowymi zmiennikami?
W piłce nożnej jak i w życiu niewiele jest aspektów pewnych na 100 procent. Myślę, że przez naszą wspólną pracę dopniemy tę kadrę na dobrym poziomie, ale nie jest ona jeszcze perfekcyjnie skonstruowana, brakuje ludzi na 2-3 pozycjach.

Przede wszystkim nie ma napastnika, bo jeden Kentaro to chyba za mało?
To jest zawodnik do określonego stylu gry, pod określonego przeciwnika. Natomiast to nie jest chłopak, który przy nisko ustawionym rywalu, znajdzie miejsce między 10 zawodnikami i głową zdobędzie bramkę. Rozmawiamy cały czas z kandydatami. Mam wrażenie, że odkąd jestem w KKS-ie, liczba agentów odzywających się z propozycjami testów dla zawodników zwiększyła się dwudziestokrotnie. Czasem w ciągu dnia nie mam czasu porozmawiać ze swoją rodziną . Walczymy o to, żeby ten napastnik był i nie ma takiej możliwości, żebyśmy go nie mieli.

W Pogoni II takiego nie było?
Niestety, nie. Przyszło ze mną dwóch zawodników - Maciek Białczyk, który powinien być podstawowym obrońcą i pomocnik Oskar Kalenik. Jestem spokojny, że ta dwójka spełni oczekiwania moje i kibiców.

W poprzednim sezonie KKS strzelał najwięcej bramek w II lidze, ale wiele ich tracił. Jaki jest pana styl, jakie ustawienia pan preferuje?
Nie mogę zdradzać wszystkiego. Ustawienie będzie elastyczne. Wychodzimy od bazowego 1-4-3-3, natomiast po pierwszy meczu łatwo będzie można odczytać, że takie ustawienie jest tylko na papierze. Na pewno trzeba docenić pracę trenera Tarachulskiego w zakresie ofensywy, ale jeśli uda się nam uzupełnić kadrę, tak jak chcemy, jestem przekonany, że będziemy zespołem, który będzie chciał każdego rywala zdominować. Chciałbym, żeby każda drużyna przyjeżdżająca do Kalisza wiedziała, że stąd wywieźć punkty nie będzie łatwo. W Pogoni II przez prawie dwa lata nie przegraliśmy u siebie meczu.

Ważne, żeby nie przegrać, ale jeszcze ważniejsze jest, żeby wygrywać…
80 procent naszych treningów poświęconych jest ofensywie, będziemy chcieli dominować. Tym niemniej musimy być przygotowani pod niską obronę, gdy przeciwnik ma piłkę.

Jaki futbol, jaki styl, jeśli chodzi o zagranicę, jest panu najbliższy?

Hiszpański. Byłem tam na stażach w kilku klubach, oglądałem wiele meczów na żywo, fascynuje mnie szkolenie w tym kraju. Prywatnie często wybieramy Hiszpanię jako miejsce urlopowe.

Młodzież w KKS-ie musi gonić i przełamywać bariery

Dla kaliskich kibiców istotne jest, czy szansę gry w pierwszym zespole dostaną wychowankowie. Przed laty na tym samym szczeblu rozgrywek grywało w KKS-ie nawet dziesięciu kaliszan. Czy w tym sezonie możemy się spodziewać jakichś kaliskich debiutów?
Myślę, że to był jeden z powodów, dla którego zostałem tu zatrudniony, bo przez lata pracowałem z młodzieżą, także w Pogoni II. Jest Wiktor Smoliński jego znają już wszyscy, młodzieżowy reprezentant kraju, jest Wojtek Maroszek, chłopak z drużyny juniorów, rocznik 2006. Jest czterech juniorów plus bramkarz, jednak nie chciałbym wymieniać więcej nazwisk, żeby im nie robić nadziei i… krzywdy. Oni wiedzą, że muszą poprawić przygotowanie motoryczne, bo po treningach z seniorami przydarzyły się mikrourazy. Jako ciekawostkę powiem, że w ciągu tych czterech tygodni przygotowań nikt, poza tymi juniorami, nie miał kontuzji mięśniowych. Mamy tu fantastycznego człowieka, który prowadzi treningi na siłowni. A młodzież musi gonić i przełamywać bariery. Jeśli w każdym sezonie do podstawowej jedenastki dojdzie jeden wychowanek, to będzie świetnie i tą drogą chcemy podążać oczywiście. Bardzo liczę na ścisłą współpracę z trenerem drugiej drużyny. Chcę, żeby i on, i jego zawodnicy cały czas czuli się przez nas obserwowani, będziemy bodźcować tych chłopaków treningami w pierwszym zespole.

W przeciwieństwie do większości poprzedników jest pan trenerem, który nie boi się mówić otwarcie. Co na to zarząd klubu?
Nie było dotąd żadnego zderzenia i myślę, że nie będzie tego typu problemów. Na pewno jako klub musimy usprawnić komunikację zewnętrzną, stąd moja otwartość na media i kibiców, w tym celu klub zatrudnił również panią Ilonę jako rzecznika klubu.

Czy w kontrakcie ma pan zapisane konkretne zadania do wykonania np. awans do I ligi w ciągu 2 lat?
Mój kontrakt przedłuża się automatycznie, jeśli po 2 latach awansujemy. Jedynym punktem spornym był brak odstępnego, gdyby to wszystko wypaliło, a ja chciałbym odejść. Każdy ma plan na rozwój indywidualny i marzenia. Chciałbym tu osiągnąć sukces. Jeśli się to uda z KKS-em, to będzie fantastycznie. Biorę jednak pod uwagę, że będą trudne momenty i obecnie skupiam się na tym, żebyśmy dobrze wystartowali.

Nie dyskutuję z anonimowymi autorami fejkowych wpisów

Nie boi się pan także słownego starcia z kibicami. Jako pierwszy trener KKS-u włączył się pan w dyskusję z kibicami w mediach społecznościowych. Ale zmierzam do czego innego. Jeden z kibiców zauważył, że także panu przydałby się trening. Kiedy zaczyna pan biegać?
Odpisałem mu, że zacznę, gdy dołączy do mnie. A poważnie mówiąc. Obecnie jestem w klubie od rana do późnych godzin. Ja widzę swoje deficyty, a żeby być twarzą projektu KKS Kalisz muszę poprawić swoją kondycję fizyczną. Kiedy więc dopniemy kadrę i wszystko ułożymy, być może znajdę więcej czasu dla siebie. I wtedy zapraszam tego kibica na wspólny trening. Natomiast nie zamierzam dyskutować z kibicami anonimowymi, z fejkowymi kontami, bo medialnie robią złą robotę. Często nie znając sytuacji w klubie, albo - co gorsza - znając, wypisują różne bzdury. Odpisałem dwóm kibicom, którzy na facebooku są ze zdjęciem, własnym imieniem i nazwiskiem, jakąś historią. Z takimi zawsze mogę porozmawiać.

Jak zachęcić kibiców, żeby przyszli na mecz z Radunią?
Na pewno pokażemy atrakcyjną piłkę nożną, a kibice będą mieli okazję zobaczyć zawodników, o których tylko wcześniej słyszeli lub czytali. Obiecuję, że będziemy starali się zagrać tak, żeby po ostatnim gwizdku nagrodzili nas brawami.

ZOBACZ TAKŻE:

Uniwersytet Kaliski wybuduje nowoczesny Zakład Anatomii Praw...

Wieczór ze szlagierami pod basztą Dorotką

16. Festiwal Muzyczny Południowej Wielkopolski zainaugurowan...

Grand Prix Mała Plaża. Gośćmi specjalnymi byli Viki Gabor, Alicja Janosz i Olek Cent

Grand Prix Mała Plaża. Gośćmi specjalnymi byli Viki Gabor, A...


Obserwuj nas także na Google News

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kalisz.naszemiasto.pl Nasze Miasto