Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

KKS Kalisz wraca na boisko. Nastroje w drużynie bojowe, choć w klubie dzieje się źle...

Mariusz Kurzajczyk
Mariusz Kurzajczyk
Ala/KKS Kalisz
W sobotę, 24 lutego 2024 roku KKS Kalisz wraca na drugoligowe boiska. Ekipa prowadzona przez trenera Pawła Ozgę podejmować będzie Pogoń Siedlce, a więc spotkają się druga i trzecia drużyna w tabeli. Szkoleniowiec zapowiada twardą walkę o 3 punkty, choć zapewne niełatwo mu było zmobilizować drużynę do gry na 100 procent. W klubie dzieje się źle i na razie nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy na dokończenie sezonu znajdą się pieniądze.

Piłkarze KKS-u Kalisz zapewniają, że są profesjonalistami i jako tacy potraktują mecz z Pogonią Siedlce bardzo poważnie i powalczą o komplet punktów. A atmosfera w klubie, a przede wszystkim jego sytuacja finansowa nie nastrajają bojowo.

Przed kilkoma dniami w Kaliszu pojawił się znany menedżer Jarosław Kołakowski. Jeszcze niedawno współwłaścicielem klubu była jego żona, ale wiadomo było, że to jest jego biznes. Szarogęsił się bowiem, jak pan na folwarku. Udziałów Kołakowscy nie mają, a mimo tego menedżer przeprowadził rozmowy z zawodnikami, próbując ich skłonić do obniżenia kontraktów. Zawodnicy, z którymi rozmawiałem, byli oburzeni nie tylko samą propozycją, ale także nieprzyjemnym tonem rozmowy. A przecież mogliby protestować, a nawet poskarżyć się w związku, że nie dostali premii po rundzie jesiennej za zajęcie miejsca w czołowej szóstce. Osobiście byłem świadkiem zrzutki tysiąca złotych dla Japończyka, bo nie ma z czego żyć...

Sytuacja niepokoi nie tylko piłkarzy, ale również sponsorów klubu, którzy przekazują większe lub mniejsze pieniądze. W przeciwieństwie do właścicieli. Z tego właśnie powodu kilku z nich poinformowało klub (i mnie z osobna), że nie dadzą ani złotówki, póki sytuacja właścicielska się nie wyjaśni. Ich zdaniem jedynym wyjściem jest przejęcie udziałów przez Miasto, które notabene od lat jest największym sponsorem KKS-u Kalisz. Chodzi oczywiście o prawdziwych sponsorów, a nie reklamowanych na fanpage'u klubu i budzących śmiech w całej Polsce "kosmetyczek i barberów".

Prezes Robert Trzęsała przyznaje, że nie jest dobrze, ale o szczegółach nie chce mówi, odsyłając do właścicieli. Zapytałem więc zarówno o sytuację finansowa, jak i możliwość przejęcia klubu przez samorząd prezydenta Kalisza Krystiana Kinastowskiego oraz współwłaściciela spółki KKS 1925 Kaliszu Marcina Antczaka. Do tej chwili odpowiedzi nie otrzymałem i tłumaczę to sobie faktem, że obaj panowie mają niebawem spotkać się na poważną rozmowę. Informacja nieoficjalna, ale raczej pewna.

Chętnie na temat sytuacji KKS-u rozmawiają radni opozycji, a jednocześnie wierni kibice.

Szef klubu radny KO Dariusz Grodziński jest zwolennikiem przejęcia udziałów przez Miasto.

- Taka sytuacja stabilizowała by klub wewnętrznie i uwiarygadniała by go na rynku sponsorskim. Obecni właściciele klubu sami powinni być też zainteresowani wprowadzeniem do struktury właścicielskiej miasta Kalisz, aby mieć silnego partnera w drodze do kolejnego awansu. Piłkarze i kibice poczuliby, że ich marzenia nie są tylko przedmiotem gry rynkowej, ale wartością samą w sobie o jasnych i konkretnych celach. Uważam, że miasto mogłoby przejąć część udziałów w zamian za największe od lat zaangażowanie sponsorskie. Klub jest o krok od historycznego awansu i wejście na kolejny poziom rozpoznawalności i finansowania. Ale jest też o krok od poważnej destabilizacji. Najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla przyszłości. Jeżeli ten potencjał zmarnujemy biernością, możemy ponieść starty, które w przyszłości będą już zbyt trudne do odrobienia. To jest ten czas, kiedy wszystkie ręce trzeba położyć na pokład. Oprócz realnych szans na awans mamy wiarygodne i zaangażowane kierownictwo klubu, a silny ruch kibicowski dojrzał i zasługuje na poważne traktowanie, ponieważ potrafi być rozsądnym i stabilnym partnerem. Suma tych wszystkich potencjałów może być wykorzystana do wspólnego zwycięstwa - podkreśla.

Tego samego zdania jest ma radny i kandydat na prezydenta Eskan Darwich, który w przeszłości kilka razy wypowiadał opinię,, że samorząd musi być głównym właścicielem klubu.

- W mojej ocenie Miasto wkłada tam dużo środków finansowych bez realnego wpływ na dzielność spółki. Dlatego trzeba zastanowić się, czy nie powinno przyjąć pakietu kontrolnego w spółce 51 %, a 49 % zostawić dla prywatnych inwestorów. Sytuacja taka stworzyłaby możliwość kontrolowania słuszności wydatków i stanu zatrudniania. Należałoby dokonać restrukturyzacji spółki, stworzyć warunki przedsiębiorcom i zachęcić ich do inwestowania w kaliski sport, tak aby w końcu nasze miasto byłoby reprezentowane w ekstraklasie - uważa.

Podobną opinię mają kibice, którzy podczas dzisiejszego meczu mają dobitnie wyrazić, co myślą o obecnych porządkach w KKS-ie. Warto się więc wybrać na mecz z tego powodu, choć oczywiście największym magnesem będzie zapowiadane przez trenera Ozgę piłkarskie widowisko!

ZOBACZ TAKŻE:

Odszedł wspaniały aktor i człowiek. Ostatnie pożegnanie Maci...

Protest rolników w Skarszewie. Do gospodarzy dołączyli myśli...

Plebiscyt Kaliszanka Roku 2023. Znamy kandydatki do tytułu. ZDJĘCIA

Droga krzyżowa w Kaliszu

Droga krzyżowa przeszła ulicami Kalisza. ZDJĘCIA


Obserwuj nas także na Google News

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Trener Wojciech Łobodziński mówi o sytuacji kadrowej Arki Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kalisz.naszemiasto.pl Nasze Miasto