Kalisz: Rodzice nie chcą szczepić dzieci, bo boją się powikłań. Muszą się tłumaczyć w sanepidzie

Mariusz Kurzajczyk
Archiwum Polskapresse
Z każdym rokiem rośnie liczba rodziców, którzy nie pozwalają szczepić swoich dzieci. Najbardziej zatwardziali ścigani są przez sanepid, sąd i karani grzywnami

W Kaliszu regularnie szczepionych jest 90 procent dzieci. Jeśli chodzi o niektóre choroby, procent ten jest jeszcze wyższy. Jednak z każdym rokiem rośnie liczba rodziców, którzy uważają, że szczepionka stanowi zagrożenie dla zdrowia a nawet życia. Najbardziej zatwardziali są karani grzywnami przez sanepid a nawet sądy. Także w Kaliszu.

- Wracam właśnie z przesłuchania w charakterze podejrzanego. Wyjaśniłem, dlaczego nie szczepię i nie będę szczepić dziecka - tłumaczy kaliszanin, przeciwko któremu sanepid wszczął postępowanie administracyjne.

Nie jest on w swojej opinii osamotniony. Barbara Gogolewska z Powiatowej Stacja Sanitarno - Epidemiologicznej w Kaliszu przyznaje, że w ostatnich latach problem unikania szczepień rośnie. Jej zdaniem jest to efekt propagandy różnych ruchów antyszczepionkowych. Jednym z nich jest oficjalnie działające Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach "STOP NOP"! NOP jest to niepożądany odczyn poszczepienny, czyli każde zaburzenie stanu zdrowia, które występuje po szczepieniu.

- Sanepidy zachowują się tak, jak gdyby to szczepionki były priorytetem, a nie zdrowie i życie ludzkie - uważa jeden z kaliskich członków STOP NOP. Podobnie, jak wielu innych rodziców, z którymi rozmawialiśmy, nie chce ujawniać swoich danych, bo obawia się reakcji środowiska - sąsiadów i kolegów z pracy. Jego zdaniem propaganda zrobiła ze zbuntowanych rodziców ciemnogród, tymczasem oni podejmują dobrze przemyślane i - ich zdaniem - jedyne możliwe dla dobra dziecka decyzje.

- Rodzice są ustawowo zobowiązani do zaszczepienia dziecka zgodnie z kalendarzem, ale istnieje możliwość odroczenia szczepienia ze względów zdrowotnych, jeśli taką decyzję podejmie lekarz specjalista - tłumaczy Barbara Gogolewska.

Faktycznie jednak lekarze rzadko wydają negatywne decyzje, chyba że dotyczą dzieci już chorych. Do grona największych przeciwników szczepionek należą rodzice dzieci autystycznych. Wprawdzie nie ma żadnych badań klinicznych, które na 100 procent umieszczałyby szczepienia na liście przyczyn tej choroby, ale stowarzyszenia i inne organizacje pomagające rodzicom z autystycznymi dziećmi są w pierwszych szeregach ich przeciwników. Pierwsze teorie dotyczące autyzmu jako choroby środowiskowej dotyczyły możliwego zatrucia rtęcią, pochodzącą właśnie ze szczepionek. Dziś wiadomo, że problem autyzmu jest o wiele bardziej złożony, tym niemniej rodzice wiedzą swoje.

- Mój synek rozwijał się normalnie aż do momentu zaszczepienia w 15. miesiącu. Z kolejnym dzieckiem byłam mądrzejsza - twierdzi 30-letnia matka, ale podobnych wypowiedzi usłyszeliśmy kilka.

- Przy drugim dziecku chodziłem po szpitalu za pielęgniarką, bo bałem się, że zaszczepi synka mimo mojego sprzeciwu. Boję się chorób zakaźnych, ale strach przed autyzmem jest znacznie większy - wtóruje jej jeden z ojców.

Działacze STOP NOP chcą, aby w Polsce przyjęto takie rozwiązania, jak w krajach Europy Zachodniej, gdzie dzieci nie poddaje się szczepieniom nie tylko w pierwszej dobie, ale w pierwszych miesiącach życia. Dla chętnych państwo refunduje szczepienia nieobowiązkowe, ich oferta jest szersza, jakość lepsza, a za powikłania są odszkodowania.

Ich argumenty nie przekonały posłów, którzy niedawno znowelizowali ustawę o zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Nowe zapisy powiększają uprawnienia takich instytucji jak sanepid i poszerzają definicję choroby zakaźnej. Parlament głosował w tej sprawie przy jednym głosie sprzeciwu.

- Posłowie realizują politykę farmaceutycznego lobby - komentują rodzice.

O ile trudno jest zmusić rodzica do zaszczepienia dziecka na siłę, o tyle łatwo można zatruć mu życie. Gdy nie odpowie na wezwanie na szczepienia wysyłane z zakładu opieki zdrowotnej, placówka zdrowotna zawiadamia o tym fakcie sanepid. Ten zaś wysyła wezwania do kolejnych szczepień i upomnienia, w końcu wydaje decyzję o wszczęciu postępowania egzekucyjnego (nałożenie grzywny), a w razie braku skutku tych działań kierują sprawę do sądu. W kaliskim Sądzie Rejonowym w ostatnim czasie była tylko jedna taka sprawa. Skończyło się grzywną 700 zł plus 110 zł kosztów sądowych do zapłacenia. Na "zbuntowanych" rodzicach to nie robi wrażenia.

- Zdrowie naszych dzieci jest ważniejsze od pieniędzy - zapewniają.

Wiadomości z Twojego miasta prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
Prześlij nam swój artykuł lub swoje zdjęcia. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Masz firmę? Dodaj ją za darmo do Katalogu Firm.
Organizujesz imprezę? Poinformuj nas!

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie